Co wy o tym wiecie…
Piszecie o tym, ale tego nie zrozumiecie…
Piszecie o tym, ale tego nie zrozumiecie…
Pod murami łaźni miejskiej mojego wuja dopadli żołnierze niemieccy.
Większość z uwięzionych wówczas krwawej środy mężczyzn trafiła w trzech transportach: 5, 6 i 10 grudnia 1942 roku do Auschwitz.
Fragment zeznań Ludwika Sobczaka z Kazimierza Dolnego na temat okoliczności zabicia ojca Andrzeja i aresztowania braci Józefa i Henryka.
Masowa obława rozpoczęta na Lubelszczyźnie w powiecie puławskim we środę, 18 listopada 1942 r.
O tym, jaki to był straszny dzień, dowiedziałam się później. Na razie, 18 listopada 42 roku, leżałam po ciemku w łóżku. Mama nie pozwoliła mi się ruszać.
Mój ojciec zginął w Krwawą Środę, a mało brakowało – zamordowaliby nas wszystkich.
Pisząc jakiś czas temu o Tadeuszu Sawczuku, zdawało się, że utknęliśmy w chwili, gdy zabrano go w Krwawą Środę i wywieziono do Auschwitz…
W Krwawą Środę aresztowali naszego starszego brata… Zmarnowali go.
Cały obraz tego, co się stało, całą tragedię zobaczyliśmy dopiero po tym, jak Niemcy odjechali. Kiedy się przeszło po ulicach, to aż strach było patrzeć.
Nie pamiętam, który to był dzień lipca 1944 roku, kiedy będąc w domu moich rodziców, usłyszałam warkot czołgów.
We wrześniu, kiedy ta wojna wybuchła, takie upały były, że nie wiem.
„Uwaga! Bo wróg już nadchodzi z tamtej strony!”.
Pierwszy września, piątek – wszystkie szkoły pozamykane, nieczynne absolutnie. Ale młodzież przyszła, więc zebrano nas i oddelegowano takie łączone grupy…
Do Markuszowa jechałam z przekonaniem, że udaję się na uroczystość o charakterze etnograficzno-społecznym…
Człowiek, który uratował Szczerbca, największą pamiątkę I Rzeczypospolitej, i sławne wawelskie arrasy, był naczelnikiem poczty w Kazimierzu Dolnym.
W sierpniu 1939 r. wiedząc, na co się zanosi podjęto decyzję o ewakuacji skarbów wawelskich „gdzieś blisko na wschód”, na bezpieczne przeczekanie.
Sens każdej rzeczy – w mgnieniu oka – stał się pożegnaniem, jakby ogród, rzeka, psy i gwiazdy wkroczyły nagle w swoją ostatnia godzinę.
To był człowiek wspaniały, przede wszystkim bardzo dobry, sumienny pracownik, świetny naczelnik poczty.
Wspomina Zofia Sijko z domu Janicka, córka Adama Janickiego oraz Zygmunt Janicki, kuzyn.
Jeden z organizatorów kazimierskiej konspiracji, współtwórca miejscowego ruchu oporu.
Piękny miał mundur, piękną czapkę, takie piękne sznury zawieszone na ramieniu.
Mieczysław Kaczor od dzieciństwa zdradzał zdolności i chęci do nauki. Toteż rodzice, choć borykali się z biedą, oddali go do gimnazjum w Puławach. Po skończeniu pięciu klas Kaczor musi przerwać naukę, gdyż umiera mu ojciec, a matka nie jest w stanie podołać wszystkim trudnościom. Udaje mu się jednak dostać do Szkoły Podoficerskiej dla małoletnich w Nisku nad Sanem i ukończyć ją w 1935 roku. Równocześnie stale pogłębia swoje wiadomości w zakresie humanistyki, a nawet próbuje tłumaczyć z języka […]
„Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej”, z dziejów ruchu oporu w Kazimierzu.
Karol Siciński pisze o Kazimierzu nad Wisłą (1957).
Zacząć trzeba od tego, że nazwa wzgórza „Albrechtówka” pochodzi od nazwiska mojego pradziadka, Jana Albrychta, który kupił tę ziemię pod koniec XIX w.
Fragment książki „Królów polskich przypadki”.
Podczas prac remontowych zespołu zamkowego znaleziona została zalakowana butelka z włożoną doń kartką papieru.
W trakcie prac wydobywamy zabytki kultury materialnej.
„Dzwon nasz od wieków chrześcijański naród do siebie zwołuje, a głos jego niesie się aż nad Wisłę i tam rzeczne pluski posyłają srebrną nutę dalej i dalej. Słychać go het, aż na drugim brzegu”.
W kościele farnym trwa remont. Remont niezwykły, jubileuszowy. Rozmawiamy o nim z księdzem proboszczem Tomaszem Lewniewskim.
Dla Kazimierza oprócz lokacji na prawie polskim i przywileju o drogach, król wzniósł murowany zamek ku obronie – jak pisze Długosz.
Już w latach 1325-1327 wymieniany jest wśród płacących świętopietrze Vincentinus, proboszcz parafii kazimierskiej.
Nie wiemy dokładnie, kiedy zmianie uległa nazwa osady, zwanej pierwotnie Wietrzną Górą.
Najprawdopodobniej powstanie okrągłej kamiennej wieży obronnej, która wyraźnie nosi cechy architektury przedkazimierzowskiej, wiązało się z ochrona poboru cła na Wiśle.
Nie zabrzmi to pieszczotliwie, ba! – pewnie nawet będzie dość niepopularne, ale powiem szczerze, że mieliśmy z całego serca dość tłumu snującego się bez celu po Kazimierzu.