O Maćku Borkowicu i diable Borucie
Stanisław Świrko
Za króla Kazimierza Wielkiego żył w Poznaniu wojewoda Maćko Borkowic, pan możny i władzę ogromną w Wielkiej Polsce mający, a pyszny jako sam szatan…
Za króla Kazimierza Wielkiego żył w Poznaniu wojewoda Maćko Borkowic, pan możny i władzę ogromną w Wielkiej Polsce mający, a pyszny jako sam szatan…
Nie uszczęśliwiało Polaków szczęście króla, nie cieszył ich ten romans. Plotkom nie było końca, szalały intrygi, zewsząd szumiały podszepty. Był Kazimierz Wielki kobieciarzem, to prawda, ale romanse, choćby i grzeszne, wybaczano. Lecz nie Esterkę.
Nowelka, drukowana w „Bluszczu”, w 1922 roku. Część 2
Nowelka, drukowana w „Bluszczu”, w 1922 roku. Znany nam wątek wyłożony całkiem inaczej, a bez żenady antysemicką materią podszyty.
Jedni mówią – była. Drudzy mówią – nie była. Tak czy inaczej, coś było na rzeczy.
Co najmniej kilka polskich miast przypisuje sobie miano gniazda miłości Kazimierza Wielkiego do pięknej Żydówki. Wiemy, wiemy, ale jednakoż wierzymy, że to właśnie u nas, w Kazimierzu Dolnym, król zakochał się bez pamięci.
Pod te czasy był w królestwie
możny jeden pan w jestestwie
dostatkami znakomity,
a ród jego należyty:
wzeszedł on z Napiwów domu.
Dom ten nigdy nie znał sromu,
póki Maćka czyn niesławny
hańbą okrył ród poprawny…
Dawno temu, w czasach Piasta,
gdy nie było jeszcze miasta,
gdy nie było rynku, fary
jeno chatek ze dwie pary,
ponad Wisłą góra stała,
co się Wietrzną nazywała.
Long ago, in Piast’s old days,
When no town had yet been raised,
When no market, church, nor hall,
Just two huts—that would be all—
There above the Vistula
Stood a hill called Windy Draw.