Państwo Tyszkiewiczowie
Ile razy przechodzę koło grobu, to przystaję, przeżegnam się, pomyślę z ubolewaniem… To byli wspaniali ludzie.
Ile razy przechodzę koło grobu, to przystaję, przeżegnam się, pomyślę z ubolewaniem… To byli wspaniali ludzie.
Tekst z Archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.
„Nowe Książki” nr 12/1999: źródło – Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN
Jeden z najbardziej znanych na świecie polskich fotografików. Urodzony w Moskwie. Pejzażysta, fotograf teatralny, fotograf architektury, fotograf sportu, eksperymentujący z technikami fotograficznymi i barwą, którą zaczął interesować się w latach 90-tych.
Wywiad z Elżbietą Dudzińską.
Mówiliśmy wszyscy o niej „Gienowa”. Była dobrym duchem Mięćmierza.
Potrafił omijać konflikty i spory. Taki miał charakter.
Godłoborzyce niczym ścigany, dręczony pies przystanęły po szaleńczym pościgu i obejrzały się za siebie: Aha! Nareszcie koniec. Wiele domów przy ulicy Nadrzecznej i Łaziebnej spalonych. Nic to – aby dalej żyć…
Na początku lat trzydziestych, wydał powieść „Ludzie z Godłoborzyc”. Za książkę tę otrzymał ważną nagrodę literacką imienia Y. L. Pereca.
Chaim Goldberg urodził się 20 marca 1917 r. w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Jego twórczość malarska i rzeźbiarska przyniosła mu sławę za granicą.
To, co napisane jest poniżej, to najintymniejsze, a zarazem najprawdziwsze okruchy przeszłości.
Przed wojną właścicielką willi „Łopuszanka” przy ul. Puławskiej była pani Helena Łopuska. Prowadziła tam pensjonat i światowy, niepospolity salon.
Była damą w każdym calu.
Fachowiec, mistrz i aktor. Kreacja wizerunku artysty na przykładzie Tadeusza Pruszkowskiego.
„Wybudował dom wysoko, by widzieć szerokie horyzonty.”
Tadeusz Pruszkowski był człowiekiem orkiestrą. Malował, grał na skrzypcach, śpiewał, reżyserował, kręcił korkociągi.
Urszula Koziorowska o Pani Lorentowicz.
Wujek Edward Berens potrafił ze swadą opowiadać, a przy tym miał znakomitą pamięć i umiejętność przypominania anegdot.
Architekt, konserwator, malarz…
Wspomnienia Jerzego Żurawskiego, wieloletniego dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego i byłego miejskiego konserwatora zabytków w Kazimierzu Dolnym.
W „Awansie” mówiłam takie słowa:
„A rzeka… spójrz na to zakole…”
Kazimierz Dolny, profesor Jacek Siennicki i wspomnienia… wspomnienia, którymi zechcieli podzielić się Joanna i Roman.
Potworowski nie szukał ciekawostek widokowych tylko zjawisk, które formowane same przez żywioły, formują z kolei narody.
Piotr Potworowski w Kazimierzu nad Wisłą. Spojrzenie z perspektywy marginesu.
Wszyscy u Lichtosonów wołali na naszą siostrę „Helenka”. Nigdy grubo – Helena, tylko zawsze „Helenka”.
Siadała na ganku, rzucała okruszyny chleba albo sera i z upodobaniem śledziła ptasie uczty.
Ciągle widzę przygarbioną sylwetkę Taty i słyszę Jego głos, jak zwracając się do naszej mamy, zaczyna każde zdanie od sakramentalnego – „…Zosiu…”
Był kiedyś w Kazimierzu pan doktór Leszczyński…
Marcin od zawsze jest w Kazimierzu. Tu się urodził, tu mieszka, tu pracuje – uczy nasze dzieci historii. Oddany sprawom społecznym i patriotycznym. Aktywny.
Poetów poznałem dużo. Nie są dla mnie egzotycznym plemieniem z dżungli słów i gramatyki.
Był sportowcem z najprawdziwszego zdarzenia.
Zbigniew Gałuszewski. Imię i nazwisko. Znane mi od zawsze, a brzmi abstrakcyjnie obco. Tata to tata.
„Jego poezja jest dojrzała, poważna, nośna intelektualnie i świetnie »zrobiona« literacko.”
Waldemar Siemiński o Poecie i jego związkach z Kazimierzem
Mamo, Tato! Tyle razy próbowałem z Wami porozmawiać, coś Wam napisać, ale nigdy nie mogłem, bo dusiło mnie w gardle i łzy przesłaniały świat.
Nazywam się Sebastian Pawlik, jestem bratankiem śp. Ojca Szczepana, ojca gwardiana.