Roman Gawroński
Prorektor Politechniki Warszawskiej, profesor nadzwyczajny
Kazimierz Dolny to miasto, w którym się wychowałem. A to ważniejsze czasem niż miejsce urodzenia…
Kazimierz Dolny to miasto, w którym się wychowałem. A to ważniejsze czasem niż miejsce urodzenia…
Nie wiedzieć czemu w Kazimierzu niewiele się mówi o ludziach związanych z miasteczkiem albo zeń pochodzących, którzy będąc naszą dumą, są jednocześnie za mało u nas znani.
„Nawet przez chwilę nie pomyślałam o pozostaniu za granicą: umarłabym z tęsknoty za Kazimierzem, za tą alejką, gdzie rosły storczyki.”
Zmrużone oczy
z iskierkami uśmiechu
z Gapiej Górki
najlepiej widać Rynek…
Wyróżnia się urodą; zawsze elegancka. Świetna figura, piękna twarz i serce, które oddała dziecku.
Ciocia Andzia we wspomnieniach siostrzeńca, Waldemara Siemińskiego.
Doktor Tyszkiewicz, można powiedzieć, umarł na posterunku. Na służbie. To niby przenośnia, ale tak właśnie musimy powiedzieć.
Chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, żeby ktoś napisał, co to jest praca społeczna. Wtedy takie wspomnienie będzie musiało przypomnieć o doktorze Tyszkiewiczu.
Ile razy przechodzę koło grobu, to przystaję, przeżegnam się, pomyślę z ubolewaniem… To byli wspaniali ludzie.
Tekst z Archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.
„Nowe Książki” nr 12/1999: źródło – Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN
Jeden z najbardziej znanych na świecie polskich fotografików. Urodzony w Moskwie. Pejzażysta, fotograf teatralny, fotograf architektury, fotograf sportu, eksperymentujący z technikami fotograficznymi i barwą, którą zaczął interesować się w latach 90-tych.
Wywiad z Elżbietą Dudzińską.
Mówiliśmy wszyscy o niej „Gienowa”. Była dobrym duchem Mięćmierza.
Potrafił omijać konflikty i spory. Taki miał charakter.
Godłoborzyce niczym ścigany, dręczony pies przystanęły po szaleńczym pościgu i obejrzały się za siebie: Aha! Nareszcie koniec. Wiele domów przy ulicy Nadrzecznej i Łaziebnej spalonych. Nic to – aby dalej żyć…
Na początku lat trzydziestych, wydał powieść „Ludzie z Godłoborzyc”. Za książkę tę otrzymał ważną nagrodę literacką imienia Y. L. Pereca.
Chaim Goldberg urodził się 20 marca 1917 r. w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Jego twórczość malarska i rzeźbiarska przyniosła mu sławę za granicą.
To, co napisane jest poniżej, to najintymniejsze, a zarazem najprawdziwsze okruchy przeszłości.
Przed wojną właścicielką willi „Łopuszanka” przy ul. Puławskiej była pani Helena Łopuska. Prowadziła tam pensjonat i światowy, niepospolity salon.
Była damą w każdym calu.
Fachowiec, mistrz i aktor. Kreacja wizerunku artysty na przykładzie Tadeusza Pruszkowskiego.
„Wybudował dom wysoko, by widzieć szerokie horyzonty.”
Tadeusz Pruszkowski był człowiekiem orkiestrą. Malował, grał na skrzypcach, śpiewał, reżyserował, kręcił korkociągi.
Urszula Koziorowska o Pani Lorentowicz.
Wujek Edward Berens potrafił ze swadą opowiadać, a przy tym miał znakomitą pamięć i umiejętność przypominania anegdot.
Architekt, konserwator, malarz…
Wspomnienia Jerzego Żurawskiego, wieloletniego dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego i byłego miejskiego konserwatora zabytków w Kazimierzu Dolnym.
W „Awansie” mówiłam takie słowa:
„A rzeka… spójrz na to zakole…”
Kazimierz Dolny, profesor Jacek Siennicki i wspomnienia… wspomnienia, którymi zechcieli podzielić się Joanna i Roman.
Potworowski nie szukał ciekawostek widokowych tylko zjawisk, które formowane same przez żywioły, formują z kolei narody.
Piotr Potworowski w Kazimierzu nad Wisłą. Spojrzenie z perspektywy marginesu.
Wszyscy u Lichtosonów wołali na naszą siostrę „Helenka”. Nigdy grubo – Helena, tylko zawsze „Helenka”.
Siadała na ganku, rzucała okruszyny chleba albo sera i z upodobaniem śledziła ptasie uczty.
Ciągle widzę przygarbioną sylwetkę Taty i słyszę Jego głos, jak zwracając się do naszej mamy, zaczyna każde zdanie od sakramentalnego – „…Zosiu…”
Był kiedyś w Kazimierzu pan doktór Leszczyński…