Nieco z przeszłości Kazimierza
„Żołnierz Polski” (1922)

(Pisownia oryginalna)
Uboga ta obecnie osada, położona nad Wisłą w cudnej, malowniczej okolicy, dziś jeszcze pomimo swego opuszczenia jest dla malarzy skarbcem pięknych widoków i wzorów dawnego budownictwa.
Odległy od Puław wiorst 12, od Lublina 36, a od Warszawy 132, otoczony wąwozami, których ściany porasta berberys, paproć i różnobarwne kwiecie, Kazimierz zachował dotąd swój archaiczny koloryt, czemu sprzyja i oddalenie od kolei. Wielkiem upiększeniem miasteczka są liczne ogrody i pagórkowaty teren. Nad murami kamienic wznoszą się dachy trzech kościołów, nad nimi ruiny zamku, a nad tem wszystkiem góruje murowana okrągła baszta.

Historja przypisuje założenie miasta Kazimierzowi Wielkiemu, a legenda – Sprawiedliwemu; lecz w aktach kościelnych znajdujemy dowód, iż miejscowość tę nadał Bolesław Chrobry w r. 1008 benedyktynom z Łysej Góry, od których w XII w. odkupiły ją norbertanki ze Zwierzyńca pod Krakowem. Fundamenty jednak świetności miasta położył dopiero Kazimierz Wielki; nadał mu prawo magdeburskie i urządził dla statków, przewożących Wisłą do Gdańska budulec, zboże oraz inne towary, port wygodny. Jego też dziełem są wielkie murowane spichrze nad Wisłą, służące do przechowywania spławianego zboża. Było ono w latach nieurodzaju sprzedawane po niskiej cenie, a ubodzy dostawali je darmo. Prócz tego wybudował zamek, dziś jeszcze imponujący rozmiarami swych ruin; wysoko nad nim wzniesiono okrągłą basztę, czyli strażnicę; niegdyś oświetlona u wierzchu służyła za latarnię płynącym po Wiśle statkom.

Pod basztą jest loch głęboki, a podanie mówi, iż tu właśnie, a nie w Olsztynie zginął śmiercią głodową buntowniczy wojewoda Maćko Borkowic.
Późniejsi królowie również nie zapominali o Kazimierzu: Zygmunt Stary uwolnił miasto od opłaty cła za sprowadzaną sól i pozwolił nią handlować, a także kazał wznieść kilka młynów miejskich.

Odtąd nastaje dla Kazimierza okres wielkiego rozkwitu; zjeżdżają się kupcy z Elbląga, Torunia i Gdańska po zboże i budulec (głównie sosny masztowe).
Za panowania Zygmunta III i Władysława IV miasto przeżywa swoje najświetniejsze czasy: pierwszy zbudował stały most i pozwolił pobierać z niego większe niż dotąd myto, drugi uwolnił miasto od powinności dostarczania podwód dla wojska.

Wojny szwedzkie położyły jednak koniec tej świetności; Kazimierz, zniszczony dwukrotnie przez Szwedów, nawiedzony w r. 1705 przez zarazę morową, czyli jak ją wtedy zwano проwietrze, która zdziesiątkowała ludność, przerzedzoną przez wojny – upadał coraz bardziej. Wprawdzie Jan Kazimierz i Michał Korybut nadawali mu różne przywileje, powiększyli ilość jarmarków, a Jan III pozwolił budować własne domy Ormjanom, Żydom i Grekom, którzy dotąd tej swobody nie mieli – jednak zamożność dawnych czasów już nie wróciła nigdy.


W aktach Kazimierza znajdujemy ciekawe wzmianki, jak królowie nasi ochraniali handel krajowy od opanowania go przez żydów; ci ostatni musieli już i wtedy odznaczać się brudem i szachrajstwem, skoro im za czasów Jagiełły w r. 1406 zostaje wzbroniona sprzedaż mięsa i soli, a w r. 1672 zakazano handlować owocami, chlebem i śledziami.
August III wydał w r. 1738 rozporządzenie, iż żadnemu żydowi niewolno szynkować wódki, piwa, ani miodu. Dopiero łaskawy i tolerancyjny Stanisław August w r. 1777 zniósł poprzednie ograniczenia, to też w krótkim czasie ci przybysze opanowali cały handel z krzywdą ludności chrześcijańskiej, przerzedzonej przez wojny i klęski krajowe.

Obecnie Kazimierz liczy 3297 mieszkańców, w tej liczbie 1784 żydów, domów murowanych 89, drewnianych 161, posiada 3 kościoły, w których jest wiele ciekawych zabytków przeszłości, szkołę początkową i dom przytułku dla starców i kalek. Istnieją tu trzy cechy: z tych kowalski i szewcki posiadają przywileje z lat 1567 i 1569 – trzeci krawiecki stanowią wyłącznie Żydzi.
K. Wołyńska
Żołnierz Polski, R. 4, 1922, nr 43.