wKazimierzuDolnym.pl

Wczasowicz
Opowieść Pani Władzi K.

opowieści
ruiny willi Szukalskiego

ruiny willi Szukalskiego

Niedaleko Granicznika, jak jest kamieniołom, to trochę wyżej i w prawo, w krzakach, w takim niby-lesie stały ruiny. Stoją i teraz, ale nawet nie wiem, co tam z nich zostało… Nikt z rodziny ani z właścicieli się nie pokazywał. Przyjeżdżał tylko taki... nie wiem jak go nazwać, no taki jakiś cudak. W ruinach pod ścianą był kąt i on sobie w nim robił rusztowanie z gałęzi - musiały być gałęzie z liśćmi, pewnie żeby się mógł jakoś wymościć, czy coś. W środku miał taką małą kuchenkę turystyczną. Przyjeżdżał na wakacje - na miesiąc, na dwa. Siedział sam na dziko.

Ja tam nie podchodziłam, bo raz że po co, a po drugie bałam się, bo różne chłopy są, a i jeszcze jedna drugą straszyła „nie chodź tam, bo tam gwałciciel nocuje! Żeby cię nie zgwałcił, bo później będzie miał twój H. pretensję, że do niego chodzisz.” Mało kto się koło tego zawaliska kręcił, ale jak dzieci byli małe, to nieraz śmy się tam wybrali. Dzieci zaglądały do środka to widziały… taki byle jaki kojec do spania, jakaś kuchnia do gotowania, i tyle. Aby co najważniejsze. Plecak czy coś więcej to było zabrane jak go nie było, a na noc przychodził, wracał spać.

Z jednej strony to dobrze mu było, bo co sobie naszykował do zjedzenia to naszykował, a resztę poszedł do PTTK-u, na gorąco zjadł, za nocleg nie zapłacił, a przecież były domki campingowe i miejscami te… prysznice, to wychlapał się w zimnej wodzie w lecie, no to co to… Ja go nie bardzo widziałam, to nie wiem kto to i jaki on był. Raczej bym powiedziała, że młody, bo staremu to… może by się wstydził, może jak, a taki młody to co? Wrócił do domu, powiedział „ty, ja pół Kazimierza znam, ludzi i wszystko a ty co?” Jak tak jeszcze powiedział koledze czy koleżance to się zdziwiły, że on tak sobie ułożył wczasy.

To były ruiny bezludne… tam nikt nie przyjeżdżał, a o tym to bardziej wiedziały te, co krowy pasły, bo kręciły się po tych ruinach. Widziały go, ale nikt mu nic nie robił tylko zajrzał, popatrzył się, popatrzył i poszedł.

A potem jednego lata nie przyjechał się wczasować i gdzieś przepadł. Może się postarzał, ja wiem?