Powitanie Prezydenta w Kazimierzu
„Siew” (1923)

(Pisownia oryginalna)

Z Koła uczącej się młodzieży „Świt” w Kazimierzu.
(Powitanie P. Prezydenta w Kazimierzu).

Dnia 3 września Kazimierz, jak również nasz Związek miały zaszczyt powitać Prezydenta St. Wojciechowskiego, przedstawiciela całej naszej Rzeczypospolitej. Przyjazd był naznaczony na godzinę trzecią pp. Już o pierwszej straże ogniowe utworzyły szpaler na ul. Puławskiej, którą miał przyjechać p. Prezydent. Kilkanaście minut przed trzecią sygnalista czuwający na baszcie dał znak, że auta p. prezydenta się zbliżają. Uderzono we wszystkie dzwony, które głuszyły entuzjastyczne okrzyki tłumów. Dzieci zarzucały nadjeżdżających morzem kwiecia, Orkiestra 2 p. Saperów kaniowskich zagrała mazurka Dąbrowskiego. Przy bramie tworzącej herb Kazimierza powitał p. Prezydenta wójt, M. Wargochin, chlebem i solą, a dwie malutkie dziewczynki wręczyły album z widokami Kazimierza. Następnie p. Prezydent wszedł do kościoła farnego, gdzie odśpiewano: „Te Deum laudamus”.

Podczas przygotowanego podwieczorku na Zamku miało wystąpić z powitaniem nasze Koło. Czekaliśmy na znak p. Witkiewiczowej członkini naszej Rady i gospodyni przyjęcia. Nareszcie poseł p. Witkiewicz oznajmił, że zbliża się czas naszego wystąpienia. My, same koleżanki, wyszłyśmy z Czytelni, wszystkie boso, w strojach ludowych, z sierpami w ręku i udałyśmy się na górę basztową. Miałyśmy urządzić na przyjęcie Prezydenta niby dożynki. Na dany znak zeszłyśmy z góry, śpiewając po drodze: „Hej Mazury”. Pod samą bramą Zamku zaśpiewałyśmy pieśń dożynkową: „Hej, nasz gospodarzu, otwierajcie wrota!” Po prześpiewaniu pierwszej strofki poproszono nas do środka. Ustawiłyśmy się półkolem i miałyśmy podejść do krzesła Prezydenta i śpiewać dalszy ciąg pieśni. Tymczasem Prezydent podszedł do nas i zapytał: „Dlaczego przestałyście śpiewać?” Przodownica, p. Grochowska, odpowiedziała że właśnie mamy zamiar śpiewać. Po prześpiewaniu przodownica wręczyła wieniec ze zhoża, przewijany wstążkami, z napisem: „Od Kola ucz. się młodzieży w Kazimierzu”. Następnie przodownica zatańczyła solo oberka (taniec artyst.), który wywołał burzę oklasków u p. Prezydenta i jego świty, oraz gorące podziękowanie za miłą niespodziankę. Potem kol. Skopalówna i Królikowska ubrały wieńce z dębowych liści.

Po odjeździe Prezydenta poszłyśmy do fotografji Członkowie koła patronackiego, które nic nie zrobiło na przyjęcie Prezydenta, patrzyli na nas z zazdrością, kiedy pan Prezydent rozmawiał z nami, wypytując ilu członków liczy nasze Koło, jak długo istnieje i t. p. 

„Ryśka” ze “Świtu”.

Siew, 1923, nr 38–39, s. 14.