Legendarna postać Esterki

Chyba czart zawładnął panem, w oko bielmo wrosło,
łódź dryfuje po kipieli, lecz kto dzierży wiosło?
Kto dowodzi tym okrętem, kto kraju sternikiem?
Miast z załogą prawowierną, radzi z zausznikiem?
Innowiercom oddał berło, sam jest jak narzędzie,
Żaden dziw, że mojżeszowe panoszą się wszędzie.
Po cóż czarta przyzywacie, gadacie o wiośle?!
Dyć gdzie diabeł sam nie może, zawżdy babę poślę.
Zanim ujrzał ją, Esterkę, liczył się z panami,
Teraz za to nasz monarcha brata się z Żydami.
Jego rządy pod pantoflem, tron stoi w alkowie,
Czyni nie to, co mu radzą, lecz co ona powie.
Ester ciągnie za sznureczki, na nic płacz, błaganie,
Miej w opiece kraj nieszczęsny, Święty Boże Panie…

Nie uszczęśliwiało Polaków szczęście króla, nie cieszył ich ten romans. Plotkom nie było końca, szalały intrygi, zewsząd szumiały podszepty. Był Kazimierz Wielki kobieciarzem, to prawda, ale romanse, choćby i grzeszne, wybaczano. Lecz nie Esterkę. Esterka była ucieleśnieniem tego, czego naród bał się najbardziej – wpływu „obcego” na losy kraju. Nie dawano wiary słowom, że król dla państwowego pożytku potwierdza przywileje i ustanawia nowe, niosące niezliczone korzyści Żydom. Król tak roztropny i oddany Polsce nie byłby zdolny do podobnych sprzeniewierzeń! Zwalono więc winę na Bogu ducha winną Esterkę, która może istniała, a może i nie istniała, ale przetrwała w legendzie jako ta, która omotała Wielkiego Kazimierza i dziewczęcym sprytem forsowała przychylność dla interesów swojego ludu. Mówiąc bez ogródek, była Esterka figurą polskiego antysemityzmu, a potem dopiero romantyczną bohaterką ballad o miłości. W Kazimierzu Żydzi mówili o sobie „my jesteśmy Żydzi królewscy”, nasza córa zawojowała króla, tu, na naszej kazimierskiej ziemi. Opowiadali, że parochet w tutejszej synagodze to dzieło jej rąk. Bajka o Esterce powraca co jakiś czas w kolejnej odsłonie i nie wymaga ani potwierdzenia, ani kronikarskich wzmianek. Bajka jak to bajka, nieważne czy prawdziwa, byleby śliczna. A jest śliczna, wpisana w śliczną scenerię, śliczna w swej ponadczasowej prostocie.
O miłosnym serc przymierzu, o Ester i o Kazimierzu
