Ksiądz i rabin

Raz w południe na ulicy ksiądz z rabinem się spotkali,
a że w Piśmie obeznani, tak do siebie zagadali:
– Przyjdźże do mnie – rzecze pleban – przy sobocie na kolację,
ty coś powiesz, ja coś powiem – zobaczymy kto ma rację.
– Ty przyjdź do mnie – mówi rabin – na niedzielę proszę w gości!
Prócz dysputy – gęsi pipek podam waszej wielebności.
Minął tydzień jeden drugi, grzecznie sobie się kłaniali,
„Proszę do mnie w odwiedziny, byśmy sobie pogadali…”
I tak, spotkać się nie dało, chociaż oba bardzo chcieli,
bo w sobotę Żyd ma szabas, ksiądz ma odpust przy niedzieli.
A choćby się i spotkali, głód by piszczał jako żywo,
toć Żyd szynki tknąć nie może, ksiądz na macę zerka krzywo.
Nie pomogły dobre chęci, każdy poszedł w swoją stronę…
Ksiądz ma śliczne parafianki, rabin zaś ma dobrą żonę.