Kościół po-reformacki
ks. Leon Łomiński (1926)

Na południowo zachodniej stronie Kazimierza wznosi się szereg wysokich wzgórzy, z których jedno zwane Plebanią Górą skłania się ku miastu dosyć łagodnie. Na tej górze, na której dziś znajduje się babiniec i cmentarzyk kościoła po-reformackiego, jeszcze w początku XVII wieku wznosiła się wysoka wieża straży miejskiej. Dawne kroniki klasztorne opowiadają, że w tym miejscu, gdzie się dziś wznosi kaplica św. Rocha i Sebastjana, był niegdyś dół, czy też czyjś zapadły grób. W tym dole zabobonny lud składał w pewne dni roku czarnego koguta w ofierze czartu, za co otrzymywał odeń przepowiednie. Ludzie pobożni, chcąc położyć kres temu wstrętnemu zabobonowi, pragnęli oddawna wybudować na tym miejscu kościół, tem bardziej, że wielu z nich widziało niejednokrotnie na górze Najśw. Pannę otoczoną niebiańskiem światłem w towarzystwie zakonników w nieznanych dotąd habitach. Jednak urzeczywistnieniu tego pragnienia stała na przeszkodzie ta okoliczność, iż cała góra wchodziła w skład własności kościoła farnego, zajęcie więc nawet jej części mogło natrafić na pewne trudności ze strony duchownej władzy, szczególnie, jeśliby proboszcz zechciał się temu sprzeciwić.

Wreszcie ta przeszkoda została usunięta. Proboszcz kazimierski, ks. Maciej Bech, był bardzo niezadowolony z mieszkania na Plebaniej Górze, od fary, znajdującej się w tym samym miejscu co i dziś, dosyć odległej. Skorzystał z tego mieszczanin, ławnik i kupiec kazimierski. Mikołaj Przybyło, człowiek niezmiernie bogaty, a od dawna noszący się już z zamiarem wzniesienia kościoła na „Plebaniej Górze”.

W grudniu 1589 r., jak już wierny z poprzedniego rozdziału, podczas wizyty kanonicznej podejmował on hojnie w swoim domu kardynała i biskupa krakowskiego Jerzego Radziwiłła wraz z towarzyszącym mu licznym kleren.

Wtedy to przedłożył ks. Bechowi zamianę Plebaniej Góry na grunty i zabudowania tuż przy farze położone, na co ten chętnie się zgodził. Widocznie Mikołaj Przybyło i ks. Bech jeszcze przed 1589 r. zawarli prywatną umowę o rzeczoną zamianę i mieli pewność zatwierdzenia jej przez biskupa krakowskiego, skoro wraz z ojcem swym Bartłomiejem i szwagren swym Wojciechem Bryknerowiczem już w roku 1589 przystąpili do budowy kościoła, chociaż sama umowa przedstawiona była kazimierskiemu sądowi „judicium” dopiero w piątek, nazajutrz po św. Bartłomieju 1594 r., a przez kardynała Jerzego Radziwiłła, biskupa krakowskiego, była zatwierdzona dnia 23 stycznia 1595 r.

W dniu tedy 2 maja 1589 r. ks. Pawel Dempski, biskup sufragan krakowski, położył kamień węgielny pod mający się budować na Plebaniej Górze kościół, a w trzy lata potem dnia 2 sierpnia w 10 niedzielę po świątkach 1591 r. już go pokonsekrował na cześć Poczęcia, Zwiastowania i Wniebowzięcia N. Marji Panny, poświęcając w nim jednocześnie 3 ołtarze. Rocznicę poświęcenia naznaczył na niedzielę, w której ta uroczystość w katedrze krakowskiej była obchodzona. Wreszcie razem z kościołem pokonsekrowany został i cmentarzyk, położony pomiędzy kościołem a drogą do wsi Dobre, t. j. tu, gdzie dziś są ogrody i chór zakonny. Kościołek to był niewielki, zbudowany w formie kwadratu o boku 16-łokciowym. Przed nim wznosiła się wysoka wieża miejska, o której nadmieniliśmy wyżej, a która odtąd była zarazem dzwonnicą. Z miasta do kościoła wchodziło się po schodach, wyrobionych w górze w tym samym miejscu co i dzisiaj, tylko bardziej stromych i nieprzykrytych. Pomyślano także o osadzeniu przy kościele stałego kapelana. W składaniu funduszu potrzebnego na jego utrzymanie, wzięli udział nietylko założyciele i mieszkańcy kazimierscy, ale i sąsiednie wioski, to też już dn. 23 stycznia 1598 r. biskup krakowski tworzy przy tym kościele prepozyturę (prepozytura właściwie oznacza urząd i zarazem godność proboszcza katedralnego tu zaś tytuł honorowy wyższy od tytułu proboszcza). Pierwszym prepozytem wybranym przez proboszcza kazimierskiego i rajców miejskich (do nich bowiem kolatorstwo należało) był jeden z hojniejszych zapisodawców dla kościoła tego, ks. Wojciech Placentinus ze Żnina (miaseczko w poznańskiem), proboszcz z Janowa, który jak zapewnia wizyta pasterska z 1598 r. położył tu bardzo wielkie dla kazimierzan zasługi, za co na prośbę ks. Becha, dana mu była na dożywotnią własność dziesięcina snopowa z pól miejskich. Po ośmiu latach prepozytury, podczas której w r. 1599 dobudował do kościółka zakrystję, dzisiejszą kaplicę św. Rocha i Sabestjana, został prepozytem kościoła farnego w Kazimierzu, a jego miejsce zajął ks.Kacper z Warki. Był to ostatni prepozyt kościoła Zwiastowania Najśw. Marji Panny, gdyż w roku 1628 prepozytura ta dołączona została do prebendy w kaplicy Górskich, w kościele farnym kazimierskim, a kościół na Plebaniej Górze oddano zakonnikom Reformatom, sprowadzonym tu przez Henryka Firleja. (Wiadomą jest rzeczą, te w początkach w. XIII w. Franciszek z Asyżu, Serafickim zwany, założył zakon franciszkanów, oparty wyłącznie na wyrzeczeniu się wszystkiego i nieustannem umartwieniu ciała. Zakon ten nadzwyczaj szybko wzrósł i rozszerzył się po całym świecie Z czasem jednak ogół członków jego zaczął chłodnąć w pierwotnej swej gorliwości, gorliwsi znowu bracia przez wprowadzenie rozmaitych obostrzeń, zastosowanych do czasu i miejsca, usiłowali utrzymać zakon na tej wysokości, na jakiej go postawił św. Franciszek. Tych zwano reformatorami zakonu. Głównych takich reform było cztery, wszystkie w XVI wieku: Alkantarzystów w Hiszpanji, właściwych reformatów we Włoszech, Rekolektów we Francji i Kapucynów. Reforma właściwych reformatów, jako bardzo surowa, prawie wszędzie napotykała silny opór ze strony franciszkanów żyjących podług rozluźnionej reguły. I do naszego kraju długo Reformatów nie wpuszczano. Dopiero dn. 29 maja 1622 r. ks Marcin Szyszkowski, biskup krakowski, wydał dekret, dozwalający Im zakładać swe klasztory w Polsce. Ponieważ OO Reformaci odznaczali się wysoką świętością życia i heroiczną miłością bliźnich, która szczególniej w czasie morowej zarazy, tak często wówczas nawiedzającej Polskę, jaśniała pełnym blaskiem, w rozmaitych miejscach budowano im klasztory. Do Kazimierza sprowadził ich ks. Henryk Firlej z Dąbrowicy, Referendarz królewski, biskup nominat przemyski, późniejszy arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski, otrzymawszy poprzednio dnia 4 sierpnia 1627 r. od magistratu kazimierskiego pozwolenie nie tylko zamieszkania w mieście, ale i objęcia kościoła Nawiedzenia Najśw. Marji Panny. Dokąd biskup Firlej nie ułożył się z prepozytem co do przeniesienia go na prebendarza przy kaplicy Górskich i dokąd ks. Marcin Szyszkowski, biskup krakowski, umowy tej nie zatwierdził, OO. Reformaci mieszkali w domu prywatnym u stóp Plebaniej Góry, po zatwierdzeniu zaś jej dn. 4 lutego 1628 r. niezwłocznie przenieśli się do domu i zabudowań gospodarczych ks. prepozyta. Pierwotnie posiadali oni tak małą przestrzeń gruntu, że nawet nie mieli gdzie pobudować sobie odpowiedniej siedziby. To też biskup Firlej w 1632 r. nabył dla nich cały ten obszar, jaki dziś zajmuje klasztor, ogród i zabudowanie gospodarcze za 6855 złp. W 1639 roku rozpoczęto budowę klasztoru, lecz dla braku funduszów dokończono ją w 1668 r., a murem otoczono kościół zaledwie w 1708 roku. W klasztorze tym mieszkali aż do 1866 r., w którym dnia 18 czerwca o godzinie piątej rano opuścili klasztor na zawsze, udając się do Pińczowa. Dla zarządzania kościołem pozostał O. Adrian Gałuszkiewicz. Pierwszym gwardjanem w Kazimierzu był O. Dominik Warszawski, ostatnim zmarły przed kilkunastu laty na probostwie w Klementowicach O. Roch Jaśkiewicz. Obecnie kościołem zarządza ksiądz świecki, który jest jednocześnie prefektem szkół w Kazimierzu.)

Ponieważ kościół Zwiastowania N. Marji Panny nie był budowany dla zakonników, OO. Reformaci musieli go ciągle przebudowywać, aby uczynić zadość potrzebom zakonnym. A więc około 1758 r. dobudowali chór zakonny za wielkim ołtarzem, zakrystję zamienili na kaplicę św. Rocha i Sebastjana, a nową dobudowali, od strony klasztoru, zaś zamiast 3-ch zrobili 4 ołtarze, które 11 sierpnia 1658 r. za pozwoleniem biskupa krakowskiego pokonsekrował ks. Zygmunt na Czyżewie Czyżowski, sufragan i dziekan płocki. W 22 lata potym na kapitule krakowskiej, w 1680 r., polecono O. Kazimierzowi Ujejskiemu, gwardjanowi klasztoru kazimierskiego, abyy kościół swój doprowadził do takiej formy jaką mieć zwykły kościoły reformackie. Na mocy tego polecenia O. Ujejski przedewszystkiem wzniósł wyżej wzmiankowaną wieżę miejską, wówczas już ani miastu, ani kościołowi niepotrzebną, a fundamenta jej wcielił do kościoła, przedłużając go w ten sposób na 13 łokci, przy dawniejszej szerokości 16 łokci. Jego następcy prowadzili dalej dzieło przez niego rozpoczęte, a mianowicie: zbudowali kruchtę kościelną, nad dachem kościelnym wznieśli miedzią krytą wieżyczkę na sygnaturkę, przed frontem kościoła urządzili taki, jaki dziś jest cmentarzyk dla odbywania po nim procesji, powiększyli znowu chór zakonny, poprawili bardzo zniszczone ołtarze i do dawnych dodali 2 nowe: św. Józefa i św. Piotra z Alkantary. Jakkolwiek wszyscy mieszkańcy Kazimierza i okoliczni chętnie brali udział w tej restauracji świątyni klasztornej, już to dając bezpłatnie materjał, już też swą pracę, jednak do głównych ofiarodawców zaliczyć należy: Mikołaja Broniowskiego, Podczaszego Czernikowskiego z jego małżonką z domu Firlejówną, Stefana Firleja, Wojciecha Jackowskiego; syndyka klasztoru Wielogłowskiego starostę Bieckiego, Jana, Michała i Kazimierza Polanowskich, Józefa Antoniego Łabęckiego, starostę Holszańskiego i wreszcie mieszczan kazimierskich Krzysztofa, Stanisława i Andrzeja Przybyłów.

Ze względu na to, że restauracja ta w znacznej części kościół zmieniła, O. gwardjan Dyonizy Ziemba, postarał się o nową dlań i dla ołtarzów konsekrację, której dokonał 10 października 1690 roku Stanisław na Słupowie Szembek, biskup suffragan krakowski, naznaczając rocznicę konsekracji na niedzielę pierwszą po uroczystości św. Piotra z Alkantary. Nadmienić wypada, iż przy tej konsekracji zmieniono tytuł kościoła (dawniej był on pod wezwaniem Zwiastowania Matki Bożej). Po ostatniej restauracji żadne większe roboty przez czas dłuższy przy kościele prowadzone nie były, za to w 1762 roku z rozkazu prowincjała O. Romualda Plucińskiego, rozpoczęto gruntowną i ostateczną przeróbkę, która bez przerwy trwała 4 lata. Przy dobudowaniu zakrystji w 1599 r. nie zrobiono odpowiedniego pod nią podsypu, a przy powiększaniu w 1690 r. kościoła nie wyrównano pochyłości góry, do której zbliżono kruchtę.

Dlatego z cmentarza do kościoła wstępować należało po 6 stopniach, i schodzić po tyluż stopniach do kaplicy św. Rocha. Obecnie usunięto tę niedogodność w ten sposób, iż posadzkę kościelną obniżono na 3 stopy, wskutek czego jednak znajdujące się pod nią groby nanowo musiano zasklepić. Nadto powiększono chór zakonny na 13 stóp długości i tyleż szerokości, wreszcie zrobiono wszystkie ołtarze i wiele nowych obrazów. Do obecnej chwili, po tych przeróbkach, w wyglądzie zewnętrznym i wewnętrznym kościoła nic już nie zmieniono. Wieżyczkę tylko spaloną dnia 29 czerwca 1827 roku podczas pożaru parokrotnie przerabiano, aż wreszcie w 1845 r. zrobiono taką, jaką teraz jest. 

Obecnie chcąc się dostać do kościoła po-reformackiego, należy wejść na Plebanią Górę po stopniach długim murowanym krytym korytarzem, zbudowanym w 1688 roku, kosztem podkomorzego Michała Dębickiego i innych dobroczynnych osób. W 1900 r. korytarzyk został odnowiony, a schody dębowe zrobiono nowe z funduszów poklasztornych, znajdujących się w rękach rządu.

Przeszedłszy ów korytarz znajdujemy się na małym placyku, od 1687 r. przeznaczonym do odbywania procesji. Tu, w murze po lewej ręce za pięknemi żelaznemi sztachetkami widzimy we wgłębieniu nagrobek z szydłowieckiego piaskowca. U góry urna pokryta sfałdowanym całunem, a pod nią w kwiatach herb Korab; po lewej stronie pomnika siedzi anioł wsparty na lewej ręce, w prawej zaś trzyma opuszczoną na dół płonącą pochodnię. Na pomniku czytamy napis następujący:

D.O.M

Pamięci w Bogu spoczywających Józefa i Wiktorji z Wisłockich Rodziców Karola i Marji z Karskich Braterstwa. — Córka i Siostra
Koleta z Łabęckich Prendowska nad rodzinnym Korabitów z Łabęcina Łabęckich grobem, pamiątkę tę poświęca. Dusze ich Chrześcijańskim polecając modlitwom 1853

Na cmentarzyku tym kościelnym widzimy 14 stacji Męki Pańskiej. Są to obrazy malowane przez nieznanego malarza w r. 1814. Obecnie są znacznie podniszczone i wymagają gruntownego odnowienia. 

Przez niewielkie drzwi wchodzimy do kruchty kościelnej, wzniesionej na miejscu, na którym stała ongiś strażnicza wieża miejska. Tu na ścianie, na niewielkich marmurowych tablicach, czytamy po lewej stronie:

D.O.M.

Józef Kanty Hrabia S P.R. z Tęna Ossoliński – herbu Topór. Wojewoda Wołyński – dnia 18 listopada r. 1780 zmarły w Rymanowie i tam pochowany, prosi o modlitwy.

U góry nade drzwiami:

D.O.M.

Za duszę Anny, Józefa Tadeusza, Franciszka, proszę o westchnienie. Dnia I miesiąca września 1799 r.

Po prawej zaś ręce:

D.O.M.

Teresa ze Stadnickich Ossolińska. Wojewodzina Wołyńska. Dnia 6 maja 1776 roku zmarła, prosi o Zdrowaś Maryja.

Wszedłszy dalej przez wielkie drzwi z przysionka znajdziemy się w samym kościele. Nawa tu tylko jedna, przedzielona wielkim ołtarzem na dwie nierówne części; za ołtarzem chór zakonny, między ołtarzem i przysionkiem miejsce dla wiernych. W chórze zakonnym zasługują na uwagę 2 choć zniszczone i malowaniem zeszpecone drewniane statuetki, umieszczone w rogach chóru: P. Jezus przy słupie biczowania i Matka Boska Bolesna. Wszystko inne, jako to: ławki zakonne i pulpit ogromny z figurką Matki Boskiej u góry, ładne lecz dosyć proste, jest dziełem stolarza Andrzeja Badowskiego i pochodzi z 1769 lub 1770 roku.

Wielki ołtarz zbudowany był w 1769 r. według rysunku Hoffmana, architekta z Puław przez znanego w swoim czasie stolarza lubelskiego Wojciecha Wnukiewicza, upiększony rzeźbami przez Walentego Charytańskiego, częściowo malowany olejno i złocony. Jest to skromny, lecz bardzo gustowny o dwóch kolumnach ołtarzyk. U góry ma piękną rzeźbę, naturalnej wielkości, wyobrażającą Boga Ojca, w środku obraz Nawiedzenia N. Marji Panny, przysłaniany zwykle obrazem Ukrzyżowanego Chrystusa. Obraz w głównym ołtarzu umieszczony w kościele około 1590 r. jest dziełem jakiegoś mistrza Kazimierskiego, którego kronikarz klasztorny zowie „excelens et artis pictoriae gnarus Magister Casimiriae”, ale nazwiska jego nie wymienia. Obraz ten od pierwszej zaraz chwili umieszczenia go w tutejszym kościele słynąć zaczął cudami, z których kilka mamy opisanych w księdze p. t. „Cuda, które się działy przy św. obrazie N. Marji Panny Zwiastowania w kościele Kazimierskim O. O. Reformatów”. Księga ta pisana przez zakonników rozpoczętą była w r. 1634, wierni dla uwiecznienia swej czci dla Matki Bożej, za doznane łaski, składali na ołtarzu liczne wota.

Od roku 1595 pisze kronikarz klasztorny, wota złożone przez wdzięcznych za otrzymane dobrodziejstwa, jako srebrne i złote tablice i łańcuchy, naszyjniki, złote pierścienie, krzyże, perły, drogie kamienie i inne kosztowne przedmioty, pokrywały całą powierzchnię oltarza; w 1634 r. same przedmioty srebrne ważyły przeszło 30 marek, czyli funtówtów. Od tego czasu do 1657 r. przybyło drugie tyle, albo może i więcej. Między innemi przybyła srebrna pozłacana i perłami sadzona lilja, którą trzyma anioł, korona złota ubrana perłami i drogiemi kamieniami, bardzo kosztowne kolczyki, bransolety, łańcuchy i pierścienie złote. Wszystkie te jednak wota wraz z depozytami, złożonemi w klasztorze przez szlachtę, ukryte w murze zakrystji, wartości przeszło miljona złp., przez zdradę mularza, który je zamurował, zostały zrabowane w 1657 r. podczas napaści na Kazimierz dnia 23 kwietnia, nazajutrz po spaleniu Kazimierza, Kozaków, Węgrów. Mołdawjan i Włochów. Pomimo to, w sto lat później, już znowu liczne i piękne wota zdobiły ołtarz Niepokalanej Dziewicy. Te znowu wota w 1794 O. O. Reformaci złożyli na ołtarzu Ojczyzny. Choć kwit urzędowy mówi tylko o 26 wotach srebrnych, to jednak na marginesie spisu wotów z 1755 r. kronikarz klasztorny notuje: „Haec omnia vota Anno 1794 ex mandato protum Commissariorum pro necessitatius Reipublicae Lublinum sunt transmissa sine re-versu”, a więc te wszystkie wota (czyli i złote) w roku 1794 z polecenia ówczesnych komisarzów zostały przesłane na potrzeby Rzeczypospolitej do Lublina). (Urzędowe potwierdzenie z odbioru znajdujemy protokole Wydziału Skarb. p. 1. Regestr sreber kościelnych.)

Oprócz obrazu głównego w wielkim ołtarzu są jeszcze inne, a mianowicie po bokach nad mensą oltarzową: św. Anny i św. Joachima, oraz Matki Boskiej Bolesnej i św. Jana Ewangielisty, na drzwiczkach zaś wiodących do chóru zakonnego po stronie Ewangielji namalowano pokutującego celnika, a po stronie Epistoły pokutującego króla Dawida. Obrazki te, jak i Ukrzyżowanie Chrystusa i obrazki św. Bonawentury i św. Antoniego Padewskiego nad stolikami po bokach ołtarza w 1770 r. wyszły z pod pędzla jakiegoś nadwornego malarza, starosty wąwolnickiego Stanisława Małachowskiego. Robota w nich mierna.

Z presbiterjum po stronie Ewangielji wchodzi się do kaplicy św. Rocha i Sebastjana. Tu na uwagę zasługują wmurowane jeszcze przed przybyciem O. O. Reformatów 4 podłużne tablice z zaledwie dającemi się odcyfrować staremi napisami, odnoszącemi się do przeszłości kościoła:

I. TABLICA:

Fundatores huius Ecclesiae Famatus Bartholomaeus Przybyło Famatus Nicolaus Przybyło filius elus Consules Cazimirienses Nobilis Albertus Bryknerowicz gener eius -Dotatores: R. D Mathias Bech Sandomiriensis et Casi-miriensis Praepositus Stanislaus Plekowski plebenus in Wilkow V. Albertus a Znin plebanus Janovecensis primus Ecclesiac hulus Praebendarius Famatus Alexius Wolasz Findreas Wolasz filius elus Famatus Chrystophorus Przy bylo Famatus Mathias Jazwich… Ambrosius sutores Lu-cas Olszanowski Sabestianus Kwasok Mathias Roma-nowski Honorande Viduse: Krycina Przemykalina, dotis postea auctrices Nobilis Joannes Głębocki.

II. TABLICA:

Hoc templum Inhoatum est A. D. MDLXXXIX consum-malum vero A. D. MDXCI Sacristia haec de novo extructa MDXCIX. Coemeterii versus Dobre ulnae XLI. Onus Prae-bendaril: singulis Dominicis et Festis Missam Liberatorum hic cantare, praeter adventus et alias, ut in authentico corum. In Sabbato autem, de B. Maria, In reliqua bebdomada unam pro fundatoribus et dotatoribus, alteram pro D. Głębocki Missas legere. S. P.

III. TABLICA:

Processionis cum Venerabili Sacramento a Sede Aplica delatae in perpetuum eldem concessae et ab illmo Loci or dinario visa et admissa sunt, In festis B. M. V. Nativitatis in-nunt, Assumpt. et Dedicationis Ecclae à primis vesperis usque ad secundas vesperes Inclusive in A. D. XCVI.

IV. TABLICA:

Erectio huius Ecelac acta et Inscripta est in Libro Erectionum sub Iilmo principe Georgio Radziwill, Cardinall et Eppo Cracovien AD XCV, die Lunae 27 Januar.

Prezbiterjum kościoła oddzielone jest od nawy baIlustradą, która biegnąc wzdłuż nawy, odgradza od niej cztery boczne ołtarze, po stronie Epistoły: ołtarze św. Franciszka z Asyżu i św. Piotra z Alkantary, a po stronie Ewangielji ołtarze św. Antoniego Padewskiego i św. Józefa Oblubieńca N. Marji Panny. Ołtarze są dziełem tegoż samego stolarza, co i wielki. Obrazy w nich lichego pędzla. Część świątyni od balustrady poprzecznej do końca balustrad idących wzdłuż nawy jest pierwotnym kościołem, wzniesionym między 1589 a 1591 rokiem.

W ścianach nawy znajdują się cztery marmurowe nagrobki. Trzy ze strony Ewangielji, mianowicie: 1. Mikołaja Przybyły. 2. Teresy Tarło i 3. Bartłomieja Przybyly. Po stronie zaś Epistoły – Mateusza Przybyły.

Dawniej w kościele po-klasztornym istniały cztery lochy, czyli grobowce w których składano ciała zmarłych. Najstarszym z nich był loch pod kaplicą św. Rocha przeznaczony na grób założycieli, których ciała tu spoczywały do 1654 r. Po restauracji przeniesiono je pod ołtarz św. Piotra z Alkantary, gdzie już pozostały, a ten loch zamieniono na grób wspólny dla osób świeckich. W nim też w 1801 r. pochowano kości zmarłych zebrane z innych grobów.

Z jałmużn w 1641 roku zbudowano grób pod ołtarzem wielkim przeznaczony na grzebanie ciał braci zakonnych. Ponieważ jednak Salomea z Firlejów na Dąbrowicy Broniowska, która na budowę klasztoru ofiarowała 1000 złp., wkrótce potem umierając, życzyła sobie być pochowaną w tym grobie i życzeniu uczyniono zadość. Zaczęto tu grzebać potem i innych dobroczyńców klasztoru i kościoła.

Wreszcie jest loch przy wejściu do kościoła, pod ławami, zwany grobem Polanowskich, ponieważ zbudował go w 1720 r. Kazimierz Polanowski, Chorąży Lubartowski i zastrzegł, iż mają w nim być grzebani tylko Polanowscy i krewni ich Łabęccy z Łabęcina.

Wejścia do wszystkich tych grobów zostały zamurowane i zwiedzać ich obecnie nie wolno.

Skarbca przy kościele dziś niema żadnego, widocznie wszystkie ciekawsze sprzęty i naczynia kościelne spłonęły podczas pożaru w r. 1817, czyteż zostały zrabowane podczas napadów nieprzyjacielskich.

Znajduje się natomiast przy klasztorze dość obszerna i cenna bibljoteka, zawierająca przeważnie księgi kaznodziejskie i ascetyczne. Wiele z nich zwłaszcza z w. XV i XVI pisane i ozdabiane ręcznie, zasługują na specjalną uwagę, zwłaszcza z punktu widzenia historji literatury polskiej.

ks. Leon Łomiński