„Jeden z 36”
Film z 1925 r.

Scena z filmu „Jeden z 36” (1925)

Jeden z 36 (jid. ‏דער למד־וואָווניק‎ Der lamed-wownik) – polski film fabularny z 1925 roku w języku jidysz, reż. Jakub Szaro. Część zdjęć nakręcono w Kazimierzu Dolnym i jest to pierwszy film jidyszowy, w którym Kazimierz się pojawił.

Nasz Przegląd, 3 grudnia 1925 r.

W okresie międzywojennym Kazimierz uchodził za archetypiczny topos życia tradycyjnej żydowskiej społeczności. Dzięki swojej charakterystycznej, dobrze zachowanej zabudowie, malowniczemu rynkowi, wąskim uliczkom i obecnej tu dużej populacji żydowskiej, postrzegany był jako wzór typowego sztetla. Dla realizacji filmów podejmujących tę specyficzną tematykę był on miejscem idealnym, gdyż sam w sobie stanowił niemal gotową scenografię. Dodatkowo, z punktu widzenia producentów, wybór Kazimierza był korzystny również ze względów ekonomicznych – lokalizacja była tania i dostępna, a mieszkańcy chętnie występowali jako statyści. Jednym słowem, nadawał się idealnie do przedstawienia duchowego i etnograficznego klimatu opowieści, dlatego też zaczął się pojawiać w kinie jidyszowym. Przy tym wszystkim był łatwo rozpoznawalny i na tyle typowy, że wzbudzał w widzach nostalgiczne uczucia przywołujące rodzinę, dom, wspomnienia – a tego właśnie oczekiwali twórcy.

Klara Segałowicz

W obsadzie aktorskiej filmu znalazła się Klara Segałowicz, żona związanego z Kazimierzem poety, Susmana Segałowicza.

Akcja rozgrywa się w czasie Powstania Styczniowego. Rosyjski oficer nakłada na żydowską społeczność miasteczka kontrybucję, jednak zgromadzone pieniądze kradnie jego adiutant. Jedenastu zakładnikom grozi sąd polowy za rzekome niewypłacenie haraczu i sfałszowanie podpisu komendanta. W fabułę wpleciona jest słynna legenda o 36 Sprawiedliwych. (za serwisem filmpolski.pl)

Film nie zachował się do dziś.

„Według starego przekazu istnieje zawsze trzydziestu sześciu sprawiedliwych, na których barkach spoczywa świat. Nikt nie wie, kim oni są — nawet oni sami o tym nie wiedzą.”
— Martin Buber, „Opowieści chasydów”

Legenda o lamed-wownikach (ל״ו צדיקים — lamed-waw tsadikim) to piękna żydowska opowieść mistyczna, wywodząca się z tradycji chasydzkiejkablistycznej. Ich imię lamed-waw (ל״ו) wzięło się z tego, że w języku hebrajskim liczba 36 zapisana literami to lamed  (ל) = 30 i waw 6 ( (ו = oraz Tsadikim (צדיקים) = sprawiedliwi.

… Powiadają, że żyje ich 36 w każdym pokoleniu. Żyją bezimiennie, cicho, ubogo, a całe ich bycie to jedno tylko rozdawanie dobra. Nikt o nich nie wie, dopóki za ich sprawą nie stanie się cud jakiś. Pobożni ci mężowie w swej skromności pomagają innym i czynią te cuda – ofiary okupione życiem, bo który cud uczyni – musi umrzeć. Czasem sami o sobie nie wiedzą, że są wybrańcami i że bez nich nasz zły i grzeszny świat przestałby istnieć. A przestałby, bo tylko przez wzgląd na ich prawość i świętą dobroć Bóg oszczędza swoje stworzenie… Jego bezlitosny gniew już dawno zgładziłby świat, gdyby nie oni, gdyby nie 36 Sprawiedliwych. Powiadają, że jeśli zabraknie choćby jednego z nich, świat przepadnie…