Stefan Żeromski
Postęp i snobizm

legendy
Kazimierz Wielki z fikcyjną Esterką według wzoru Jana Moniuszki

Kazimierz Wielki z fikcyjną Esterką według wzoru Jana Moniuszki

(...) Grano (...) "Wesele" Wyspiańskiego, oświetlając dzieło odczytami i wykładami. Już wówczas jednak przyszedłem był do przekonania, iż sam nurzam się w snobizmie, propagując wystawienie takich utworów. Jest to postępowanie takie, jakby ktoś uczniowi z klasy pierwszej wkładał w głowę kurs klasy ósmej. Po prawdzie — niema co grać w tego rodzaju teatrach. "Dziady", "Wesele"... Jeżeli tedy niema co grać, niema żadnych organów pomocniczych, jak trupy teatralne wędrowne — dla ludu, — niema publiczności, gdyż dopiero znaleźć i urobić ją trzeba, to po co wszczynać tę całą sprawę teatru ludowego? Grać w miastach sztuki kasowe, pisane według przepisów i reguł jak najlepszych, wystawiać je w sposób należyty — i spokój. Zadość się stanie kulturze. "Ludowi nie sztuki trzeba, lecz chleba", — jak z dawna zdecydowano. A skoro zje otrzymany chleb, — niech śpi, albo idzie na rozrywkę do karczmy. Od tego przecie jest "ludem". Tymczasem niezmierna dziedzina twórczości leży wśród tegoż właśnie ludu. Kto to wie, może tam również leży "sposób" nieznany nam jeszcze na teatr narodowy, nasz własny. Inteligencja tylko schylić się ma, żeby ów sposób zobaczyć, podnieść, wyświetlić i podać ludowi, jako świetny i najzupełniej odpowiadający celowi teatr, przede wszystkim, ludowy. Mowa tu o ogromie legend, podań, klechd, historii, bajek, gadek, opowieści, przywiązanych do ruin, wzgórz, uroczysk, miejsc szczególnych, mających w każdej okolicy swe dzieje własne, żyjące zawsze w ustach ludu. Każda w Polsce ruina ma swą baśń, zniekształconą w sennym przepomnieniu. Ileż ich jest o królowej Bonie, o Królu Kazimierzu i Esterce, o otruciu królowej Barbary! Ruin jest sporo. Wyliczę na przestrzeni samego tylko byłego Królestwa następujące: Bodzentyn, Bobolice, Bolesławice, Będzin Bobrowniki, Bąkowa Góra, Chęciny, Ciechanów, Czarnolas, Czersk, Czerwińsk, Czechówka, Dąbrowica, Drzewica, Gardzienice, Gostynin, Horodło, Iłża, Janowiec, Jabłonna, Kazimierz Dolny, Koło, Krupe, Kryłów, Liw, Lublin, Łęczyca, Mokrzko, Ojców, Ossolin, Olsztyn, Opinogóra, Opatów, Opoczno, Płowce, Pułtusk, Pieskowa Skała, Pińczów, Rawa, Rabsztyn, Sandomierz, Smoleń, Sochaczew, Szydłów, Stołpic, Sielec, Solec, Ujazd, Uniejów, Wiślica, Zamość... Jeżeli do tego niekompletnego i niedokładnego spisu miejscowości, w których obszarze dziwne szczerby murów pradawnych wyrywają się z płaskiej poziomości, spomiędzy chat, stodół i chlewów, uderzając wyobraźnię prostego człowieka, jak naszą niewymownie uderzały w dzieciństwie, dodać spis ruin, zamków, odwiecznych kościołów i śladów minionej przeszłości w innych dzielnicach, to otrzymamy ogromną sumę punktów na naszej historycznej mapie, gdzie niewątpliwie kwitnie legenda. Część tych legend zamkowych na terenie byłego Królestwa spisał był Adolf Dygasiński, — inne znaleźć można w rocznikach "Wisły" — Ale poza sferą legend zamkowych, specjalnie naszych, istnieje przecie cały świat podań z czasów nowszych, z wojny ostatniej a wreszcie ogromna ilość bajek i klechd, opływających całą ziemię i żyjących w naszym przeistoczeniu wioskowym, jak na przykład, bajki z tysiąca i jednej nocy. Sam w dzieciństwie słyszałem baśń o pierścieniu Polikratesa, niezrównanie przekształconą, gdyż rzecz dzieje się w Kielcach, mieszkaniu króla. Prawie każda bajka kaszubska, czy to przytoczona przez Stefana Ramułta na końcu jego "Słownika", czy którakolwiek z ogłoszonych w "Gryfie" organie młodo-kaszubskim, jest dramatem, który można grać na scenie. A dopieroż stare zamki i twierdze krzyżackie, których podziemne jaskinie zbroczone są litewską i słowiańską krwią, mury wzniesione rękoma słowiańskich jeńców, — ileż te zawierają w sobie poezji! Katedra w Chełmie, jakby na rozkaz czarnoksiężnika przeniesiona z Salerno pod nasze północne niebo, Sartawice, Chojnice i tyle innych miejsc — toż to krynice podań! Oprócz legend ogólnoludzkich, znanych na całej ziemi i u nas, oprócz podań historycznych, istnieją jeszcze baśnie czysto polskie na tle religijnym, rolniczym i pasterskim, baśnie leśne o zbójach, a w ziemi krakowskiej, śląskiej i kieleckiej dawne ze średniowiecza, górnicze. Jedną z takich o chłopie Hilarym Mali ze wsi Czarnowa pod Kielcami zapisał ksiądz Władysław Siarkowski.

Oczywiście, iż z tego mnóstwa legend i podań do inscenizacji te tylko mogą być wybrane, które posiadają warunki po temu, -— mniej więcej jedność miejsca, osób i czasu, — oraz odpowiednie zalety, — piękno wewnętrzne i moralne, poezję akcji, no, i łatwe są do zrealizowania.

PS. Autor obrazu na ilustracji - Jan Czesław Moniuszko (1853-1908), syn Stanisława Moniuszki.