Sobota - dzień ostatni

„Pewnego razu w Anatolii"
Turecki film w reżyserii Nuri Bilge Ceylana - nagrodzony tegorocznym Grand Prix na festiwalu w Cannes - to film zaduma, refleksja, bardzo powolna narracja, bardzo długi czas trwania opowieści (2,5 godziny). Mimo to film nie nuży. Na początku co prawda czekamy na rozwinięcie akcji, jej odkrycie, potem na puentę, ale gdy zorientujemy się, że film takiej nie oferuje, poddajemy się temu rytmowi. Okazuje się, że równie ważne jest snucie opowieści, zawieszenie w tajemnicy, to, co niewypowiedziane, przemilczane między słowami.
Akcja filmu rozgrywa się w tureckiej Anatolii, na prowincji, na pustych drogach, w małej wiosce i miasteczku. Jesteśmy wewnątrz policyjnej procedury poszukiwania ciała ofiary, przemierzamy z policją wiejskie drogi, by odnaleźć zamordowanego. Nie jest to dla widza typowa akcja policyjna, nie ma szybkiej narracji, tempa, wielu zdarzeń. Powolna akcja, jak powolne i monotonne jest życie w tych warunkach. Wszędzie pusto, cicho, ale i pięknie.
Najważniejsze jest to, co dociera do nas z dialogów, mimo wszystko i nie wprost: że ważne są relacje między ludźmi, a nie kryminalne procedury, że człowiek ma naturę niejednoznaczną, to że nikt nie jest zupełnie dobry i zupełnie zły, że nigdy nie dowiemy się wszystkiego o drugim człowieku. Kino zapowiadające się jak kryminał, kończy jak kino psychologiczno-społeczne.
Beata Lisowska

Wyszukiwarka

Aktualności

01.01.1970
10 i 11 grudnia na kazimierskm rynku odbędzie się
V Jarmark Świąteczny.
Towarzyszyć mu będzie wiele interesujących wydarzeń.

<< <  Strona 132 z 132