Zdradliwy kwiecień, czyli dziura w mózgu

Wanda Konopińska - Michalakowa

Zdradliwy kwiecień, czyli dziura w mózgu

dramat

Anny Mirosławy Bocian - Czyż

wystawiony przez

Teatr im. Marii i Jerzego Kuncewiczów

scenografia - Danuta Wierzbicka

Najbardziej godne podziwu jest to, że KOMUŚ w ogóle się chce. Pisać, czytać, reżyserować, próbować, kłócić się o gest sceniczny i styl. Dziś co innego jest w modzie, tym bardziej więc radośnie rosło serce wraz ze zwiększaniem się ilości zasiedlonych krzeseł na widowni (podczas premierowego spektaklu na deskach Domu Dziennikarza 15 sierpnia br). Zajęte były chyba wszystkie miejsca. Pełna sala. Na scenie osiemnastu aktorów, nie od razu, oczywiście, ale w sumie zebrało się aż tylu, którym się chciało. Oraz twórcy, przed sceną.
Przedstawienie wykreowane i zagrane z fantazją, choć bez formalnej przesady, scenografia zgrabna i czytelna, będąca „dosłownym skrótem myślowym", podobnie kostiumy. Treść chwilami niewyraźna i sens umykający, ale bez przesady. Wszak to sztuka „niezrozumiała jak samo życie". Rzecz dzieje się w miasteczku Kazimierz Dolny, niby anonimowo, bo jest zarazem o każdym i o nikim.
Za najwybitniejszą uznaję grę aktorską Marcina Pisuli. Niezależnie od nakrycia głowy (czy to tiara czy frygijska czapka), zawsze jednakowo przekonywujący i wiarygodny w swym sygnecie. Pełen ekspresji; ogórki małosolne jadł tak, że ja i moi też jeść chcieli. (Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że aktor jest głodny. A gdy Eminencja wreszcie się nasycił, zaczął być natchniony, uduchowiony, w górę spoglądający). Równie prawdopodobne, że grał z przejęciem, jak i że z przymrużeniem oka, dworując sobie sam z siebie. Zwłaszcza, że spod dostojnych szat (przykrótkich) wyłaziły nogi w czarnych skarpetach do pół łydki). Fenomenalny, zamaszyście wywijał krakowiaka, oczy zamglone...

od lewej:

A. Matusiak. M. Pisula, E. Wolna

M. Pisula

M. Pisula

Ewa Wolna jako Tuja bardzo tujowa, plastyczna, malownicza, wyrazista.
Olga Doraczyńska - piękno wcielone. Najżywszy fragment scenografii. (To właśnie wtedy, gdy ona grała, rwało mi się podążanie za tokiem dramatu, bo zapatrzałam się bezmyślnie w piękność. Fascynował mnie też dynamiczny, opadający co chwilę z jej kapelusza ogon orchidei).
Michał Sulkiewicz prawdziwy, mimo, że spodnie w prążek, muszka, butonierka, jak należy. Z cudownym uśmiechem do pań i panów zwracał się per „córciu".
Ania Śniechórska i Robert Sulkiewicz - zawodowcy, jak wypożyczeni z prawdziwego teatru (lub ostatecznie - z filmowego planu).
I odkrycie sceniczne (jak dla mnie): Zbyszek Bagiński.
Publiczność pod wrażeniem, w międzyczasie para aktorów wypija z rekwizytu (pół butelki prawdziwego wina), a Tadeusz Michalak zgrywa amanta, udanie i przystojnie. Bardzo przyjemny Diabeł Andała, rozczochrany, czarnym czarem sypiący jak diabelskim confetti. Gdzie stanął - tam sypnął, bardziej powołany do czynienia psikusów niźli zła.
Brawo.
Zamiast kwiatów, wszystkim Twórcom przesyłamy najserdeczniejsze pozdrowienia i niecierpliwe oczekiwanie na kolejne dokonania.

Gratulacje!
redakcja

T. Michalak i R. Sulkiewicz

A. Śniechórska

E. Wolna

M. Garbal

O. Doraczyńska i R. Sulkiewicz

A. Śniechórska

J. Zamorowska - Fąfrowicz, P. Fąfrowicz

M. Pisula

Obsada:

Narrator - Krystyna Sulkiewicz
Tuja I - Ewa Wolna
Tuja II - Anna Bożena Matusiak
Eminencja - Marcin Pisula
Anioł - Maja Garbal
Diabeł - Marek Andała
Bunio - Robert Sulkiewicz
Tru - Tadeusz Michalak
Rzeźbiarz Pięknych Kobiet - Piotr Fąfrowicz
Falbana - Halina Kołodziejska
Listonosz - Błażej Janik
Lotnik - Zbigniew Bagiński
Forsycja - Olga Kuckiewicz - Doraczyńska
Organista - Michał Sulkiewicz
Stary Sopran - Ewa Jemioł
Mamucha - Joanna Zamorowska - Fąfrowicz
Lubow - Jolanta Brennestuhl
Śnieżka - Anna Śniechórska

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>