Wtorek

Wtorek, Dzień 4
„Po deszczu przychodzi słońce" - piąty film fabularny najbardziej znanego koreańskiego reżysera Lee Yoon-ki myślę, że nikogo nie zaskoczył wschodnią stylistyką. Żona spokojnie, zupełnie jakby przy okazji, w drodze na lotnisko, informuje męża, że odchodzi do innego mężczyzny. Mąż równie bez emocji przyjmuje wiadomość. Dialog obserwujemy w bardzo długim ujęciu kamery umiejscowionej przed przednią szybą samochodu. I jest to jedna z dłuższych rozmów w tym filmie.
Małżonkowie spędzają ze sobą „ostatni" dzień. Za oknem pada deszcz. W ascetycznym domu bardzo po woli oboje snują się w szarych, chłodnych wnętrzach. Cisza. Tylko deszcz. Kamera trwa w bezruchu. Gdy ktoś wychodzi z pokoju, my nadal w nim pozostajemy. Jesteśmy sami w pustej przestrzeni.
Film ciszy, pauz, zawieszenia w bezczasie.
Małżonkowie coraz bardziej zbliżają się do siebie, pakując do walizki pięć lat wspólnego życia. Niechcący powracają do dobrych wspomnień, znów są razem. Po takich mentalnych zbliżeniach następuje przebitka słonecznego wnętrza. Zapowiedź, że będzie dobrze, że po deszczu zawsze przychodzi słońce.
Iza Łapińska
*


Młyn i Krzyż
Najnowszy film Lecha Majewskiego to przede wszystkim kunszt formy drobiazgowo odtwarzający sytuację, czas i przestrzeń wprost z płótna Pietera Bruegla „Droga na Kalwarię". Jesteśmy „wrzuceni" w tą rzeczywistość w sposób dość brutalny, „bez znieczulenia", z całą surowością i okrucieństwem czasów. Tym bardziej główny motyw obrazu - droga na ukrzyżowanie - staje się przejmującym. Oglądamy z bliska cierpienie Chrytusa, ból jego Matki, ale to, co jest przecież głównym tematem obrazu nie jest tak naprawdę głównym tematem ukazanej rzeczywistości. To, co powinno budzić współczucie, jest właściwie niedostrzegane. Każda przypadkowa, pojedyncza osoba z tłumu obecnego na obrazie nie jest częścią „drogi krzyżowej", nie bierze w niej udziału. W filmie reżyser może pokazać więcej, chociażby to, mogło dziać się wcześniej i to, co zdarzy się później. Widzimy zatem codzienną krzątaninę bohaterów: poranne wstawanie, posiłek, zajęcia i obowiązki przy dzieciach. Obcujemy z dniem codziennym XVI wiecznej Flandrii. Majewski dokonując wnikliwej analizy dzieła malarskiego (zresztą za współautorem scenariusza i jednocześnie autorem ksiązki „Młyn i krzyż" - Michaelem Francisem Gibsonem) pokazuje, że cierpienie i okrucieństwo rozgrywające się wśród tłumu może być niezauważalne. To przekaz dość ponadhistoryczny i uniwersalny. Dodać należy, iż mamy do czynienia z filmem o starannej scenografii, drobiazgowo rekonstruującym realia i stroje epoki.
To prawdziwy „ożywiony obraz".
Beata Lisowska

Dziewczyny
W Empik Cafe uczestniczyłyśmy w spotkaniu z zespołem „Dziewczyny", znanym głównie z programu „X-Factor". Ola i Ania opowiadały nam o „urokach" wspólnego mieszkania, a także historii ich współpracy. Pomysł , aby założyć zespół powstał po wygranej dziewczyn na festiwalu poezji śpiewanej, gdzie zaprezentowały utwory Jarka Wasika „Seks na plaży" i „Czereśnie". Materiał na pierwszą płytę został zebrany zaledwie w dwa tygodnie, zaś prace w studiu trwały sześć dni. Jako zespół „Dziewczyny" najpierw wystąpiły w programie „Hit Generation", dopiero później trafiły do „X-Factor". Same wokalistki przyznają, że miały przy tym bardzo dużo szczęścia. W programie, przeznaczonym przede wszystkim dla wykonawców- amatorów, ciążyła na nich presja posiadania już własnej grupy muzycznej, co wiązało się z koniecznością zaprezentowania większego profesjonalizmu od reszty uczestników. Ania i Ola mówiły o przeżyciach jakie związane były z programem, reakcjach na krytykę Kuby Wojewódzkiego oraz o konsekwencjach wystąpienia w tak popularnym show, wiążących się przede wszystkim ze wzrostem popularności. Siebie same określiły jako „normalne dziewczyny, tylko z jajem, umiejące bawić się muzyką i wizerunkiem". Zdradziły także, że właśnie rozpoczynają prace nad kolejnym albumem, które odbywać się będą niedaleko, w okolicach Puław. Tworzenie płyty ma być bardziej czasochłonne niż poprzednio, a utwory będą w trochę innym stylu. [chyba wiem o jakim studio mowa - MW].
Na nas Ania i Ola wywarły wrażenie zwykłych, zabawnych i sympatycznych dziewczyn, nie wyróżniających się jednak niczym szczególnym. Zespół jest stosunkowo krótko na scenie muzycznej, więc liczymy, że może w przyszłości uda mu się zaprezentować coś ciekawego, co przykułoby naszą większą uwagę. Natomiast wszystkich tych, którzy chcieliby bliżej poznać „Dziewczyny", grupa zaprasza na swoje występy W Tczewie i Łodzi, które odbędą się już w tym miesiącu.
Anna Michalak, Kaja Łapińska


Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>