W.Siemiński Sztuka związana z Kazimierzem cz.2

część pierwsza artykułu - czytaj...
Ażeby w ten sposób spojrzeć na sprawy „miejscowe", trzeba było bardzo krytycznie potraktować samą istotę podziału na „miejscowych" i „przybyszów". Rudnicki dokonuje takiego zabiegu jako części swojej pisarskiej autoanalizy, jako usprawiedliwienie „kogoś z zewnątrz", kto chce rozstrzygać sprawy lokalne, miejscowe.

„Autochtoni - pisze Rudnicki - mieli dla przyjezdnych być ramą, taka samą rama jak przyroda, jak miasteczko. W zetknięciu z ludźmi nie na naszym terenie nie ma owego przymusu tak dokuczliwego w miejscach naszego stałego pobytu; w tym leży rozładowujący, leczniczy charakter podróży. Współżyciu przyjezdnych z tubylcami zrazu towarzyszyła nuta zabawy psychicznej. Coś ze stosunku do dzieci, do psów, do zwierząt kryło się w stosunku przyjezdnych do autochtonów, który pierwszym przychodził tym łatwiej, iż kolorowe miasteczko ukrywało drapieżność ludzkiego piekiełka, zaś nastawione na wypoczynek umysły miejskie nie szukały go zbytnio. Sens wakacji leży przecież w tym, aby go zbytnio nie szukać. Jednakowoż tę maskaradę, tę zabawę raz po raz rozbijały niektóre stwierdzenia, niektóre spostrzeżenia. Pryskał lśniący pokost charakterystyczności odsłaniając wtedy przejmującą i bolesną jednorodność spraw ludzkich."
*
Przekroczenie owej bariery charakterystyczności jest jedyną szansą sztuki związanej z Kazimierzem, co zresztą odnosi się również do każdej sztuki związanej silniejszym węzłem z jakąkolwiek miejscowością. Czy przekroczenie owej bariery nie likwiduje jednak jednocześnie samego przedmiotu zorientowanej lokalnie sztuki, zacierając jakikolwiek pierwiastek lokalizmu, roztapiając ślad jakiegokolwiek konkretnego miejsca w czymś, co niekoniecznie z tego powodu, musi stawać się sztuka uniwersalną?

Socjologowie kultury dają tu prawie jednoznaczne odpowiedzi. W swej książce „Życie po miejsku" Marcin Czerwiński wróży znak „lokalizmu" w sztuce.
Jeśli ktoś pisze o dzieciństwie - to inna sprawa. „Analiza dzieciństwa - stwierdza Czerwiński - musi być osadzona w jakimś dzieciństwie rzeczywiście przeżytym - w Krakowie, Kazimierzu Dolnym czy na wsi takiej a takiej. Jednak (...) zainteresowanie główne twórczości artystycznej czy eseistyki zwraca się w inną stronę; lokalne sprawy, realia i koloryt jako samoistny temat schodzą dziś na plan dalszy".

Konstatacje socjologów dotyczą przeważnie zjawisk spotykanych najczęściej; literackie i inne artystyczne zjawiska wyjątkowe podważają jednak oczywistość cytowanej wyżej hipotezy.
W „Stu latach samotności" Marqueza, w „Krainie najczystszego powietrza" Fuentesa, w twórczości Faulknera czy Caldwella, lokalizm eksploduje jak bomba z przyśpieszonym zapalnikiem. Jeżeli film ze względu na „luźność" i „ponadnarodowość" jego języka zwykło się określać jako sztukę „ponadlokalną", to „Ostatni seans filmowy" Bogdanovitscha, czy filmy Paradżanowa dać tu muszą również sporo do myślenia.

Wróćmy jednak na własne podwórko. Być może teza Czerwińskiego ma sens w odniesieniu do węższego, jeśli chodzi o zasięg terytorialny, obszaru; może odpowiada tylko warunkom polskim? Kto wie, czy nie dałaby się potwierdzić tym łatwiej, im bardziej :lokalny" materiał do jej weryfikacji bralibyśmy pod uwagę.
W tym sensie dzisiejszy Kazimierz Dolny nie przeczy założeniom tej tezy. Niegdysiejsza degradacja społeczna jego mieszkańców na skutek przemian ustrojowych należy w swych dawnych wymiarach do przeszłości; to małe miasto ma dziś swą młodą inteligencję, co więcej - jest to w sporej mierze inteligencja twórcza.

Znany dokumentalista Tadeusz Pałka, autorka cennego studium o stereotypie w literaturze Zofia Mitosek w swych poszukiwaniach twórczych w najmniejszym chyba stopniu nie wiążą się z miejscem swego urodzenia. Tylko młody architekt, Tado Michalak, wsławił się współautorstwem planu rozwoju swego rodzinnego miasta, planu, który stał się wkrótce modelowym przykładem rozwiązań urbanistycznych właściwych dla innych małych miast polskich.

Fakt urodzenia się w jakiejś miejscowości nie musi więc predestynować dziś do sięgania po laury w opisywaniu uroków swej rodzinnej miejscowości. Ci, którzy absolutyzują tę truistyczną prawdę zapominają jednak o lokalizmie znacznie potężniejszym, o dobrowolnym skazaniu się na Meksyk Konsula Lowrego, o tym, jak Tatry czy Podhale stały się opiewaną, duchową ojczyzną Karłowicza czy Szymanowskiego.

O ile pierwszy lokalizm przepaja niezależny od człowieka fakt biologiczno - geograficzny, o tyle drugi lokalizm jest na tyle aktem jego dobrej woli, swobodnej woli, że trudno tu wprost mówić o „przypisaniu" i o bezpośredniej „konieczności" związku. W tym leży chyba olbrzymia siła owego drugiego „lokalizmu". Kryje się w nim, jak w każdym zainteresowaniu lokalnym, coraz powszechniejsze dziś przekonanie, że „small is beautiful" przeczucie, że tylko w wymiarze „miejscowym" ogarnięcie całego kontekstu jakiejś fascynującej nas sprawy pojedynczego człowieka jest możliwe dla samotnego myśliwego losów ludzkich - pisarza.

Siła „lokalizmu z wyboru" wynika jednak i z jeszcze czegoś innego, w czym akt wyboru manifestuje się jeszcze bardziej wyraźnie. Wyboru dokonuje się zwykle po rozważeniu najróżniejszych alternatyw. Jest on zwykle metą długiej drogi poszukiwań i w tym sensie nie jest przypadkiem.

Do wybranego miejsca dochodzi się z wielkiego nieraz oddalenia, poprzez związaną z każdym dystansem atmosferą sceptycyzmu, poprzez osobiste samookreślenie. Są to momenty nadające każdemu wyborowi, w tym i samodzielnemu wyborowi jakiegoś konkretnego miejsca na ziemi, szczególnej wartości. W trakcie takiego wyboru relacja pomiędzy „miejscowym", a „zewnętrznym" opisywana wyżej przez Rudnickiego musi ulec przeistoczeniu i wyszlachetnieć.

Miejscowe przestaje być w trakcie takiego wyboru „charakterystyczne", staje się szczególnym przypadkiem czegoś ogólniejszego. Doświadczenie kogoś, kto doszedł do swojej lokalnej ojczyzny poprzez wybór, podpowie mu prawdopodobnie, że ów „szczególny przypadek ogólnego", jakim jest wybrane miejsce, nie ma nic wspólnego ze składowa sumy mechanicznego dodawania, że owo „szczególne" jest tu w „ogólnym" na zasadzie „inności", a nie powtarzalności. I w tym leży największa siła wolnego wyboru swego miejsca, regionu, ojczyzny.

Dlatego przybysz do Kazimierza, który odbył długa i trudną drogę wyboru tego miejsca spośród innych spraw i miejsc tego świata, może być bardziej „kazimierski" niż rdzennie tu urodzony mieszkaniec, a jego sztuka może być bardziej kazimierska od innych.
Przypominają się malarze Antoni Michalak, Jan Karmański, Zenon Kononowicz, którzy po wstępnym zauroczeniu malowniczością miasta, po przebiciu się przez powierzchowną warstwę jego czasu, przez długie lata wnikali w głębsza istotę Kazimierza, wiążąc się z nim poprzez zamieszkanie i dzielenie swego losu z jego ludnością.
To, w jaki sposób pisze i przeżywa Kazimierz w swoich ostatnich książkach Maria Kuncewiczowa jest dowodem, że w pochodzie tysięcy miejsc i miejscowości całego świata, jakie przeszły przez życie pisarki, ma on swoje miejsce jako coś głęboko sprawdzonego w konfrontacji wielkiej i wszechstronnej.

Kazimierza Dolnego nie ma teraz tak „dużo" na stronicach książek - jak niegdyś w „Dwóch księżycach", czy w „Lecie". Kiedy się jednak pojawia ma chyba większe niż kiedykolwiek dotychczas szanse zaistnieć w sztuce bardziej ogólnie i uniwersalnie.

[w]: Literatura, 9 sierpnia 1979 str.5


 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>