W maglu

Opowiada kazimierzanka:

"Magiel, prowadzony wiele lat temu przez kazimierską spółdzielnię, znajdował się na ulicy Lubelskiej.

Kiedy się sprowadziliśmy do Kazimierza, mieliśmy straszną bidę. Jedna moja znajoma mówi do mnie kiedyś tak:
- Jak byś chciała, to bym ci załatwiła pracę w maglu. Ktoś tam się zwolnił czy poszedł na urlop i potrzebują.
- Ja nie umiem maglować! - odpowiadam.
- Oj tam, to się nauczysz.

No i poszłam do tego magla. Ta, co miała odchodzić, pokazała mi co i jak, pokazała jak się magluje, zobaczyłam, no i wiedziałam. Pracowałam tam parę lat.
To był duży jak stół, elektryczny magiel. Jak się wzięło prześcieradło czy obrus, puściło się na cały wałek, to wychodził jak karta.

Ludzie przynosili co tam mieli, ja ważyłam, zapisywałam ile kilogramów i jaka cena kilograma, przeliczałam i tyle i tyle się płaciło.

Maglowało się tylko pościel, obrusy, poszwy, poszewki, prześcieradła.
Dużo ludzi z tego korzystało.
Przynosili uprane, ukrochmalone, czyste, pachnące, a jak na koniec to przeszło przez magiel, było sztywne i eleganckie, takie białe, że aż biło po oczach.
Pracowałam sama. Nie musiałam nic wyciągać, jak to się normalnie robi z pościelą,, bo każdy, kto przynosił, to przynosił pranie takie już trochę przeprostowane, wyciągnięte, złożone.
Jak się brałam na przykład za pościel, to złożyłam na pół, puściłam z jednej strony, z drugiej strony, czasem trzeba było to trochę popryskać wodą, żeby lepiej wyszło. Miałam butelkę od płynu, co się nim myje szyby, i tym pryskałam. (Mało kto pryskał wodą w domu, bo takie pranie było cięższe i trzeba by było więcej zapłacić. Jak było suche - płaciło się mniej).

Dostawałam tam normalnie miesięczną pensję i to było dla mnie bardzo dużo.
Och, jak mi ten magiel w życiu pomógł!




















kazimierz dolny marzec 2013

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>