Urszula Koziorowska - Mój ogród

[in content:content_en line 17]: syntax error: unrecognized tag: mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; (Smarty_Compiler.class.php, line 446)[in content:content_en line 17]: syntax error: unrecognized tag '' (Smarty_Compiler.class.php, line 590)[in content:content_en line 25]: syntax error: unrecognized tag: size:595.3pt 841.9pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0; (Smarty_Compiler.class.php, line 446)[in content:content_en line 25]: syntax error: unrecognized tag '' (Smarty_Compiler.class.php, line 590)[in content:content_en line 31]: syntax error: unrecognized tag: page:Section1; (Smarty_Compiler.class.php, line 446)[in content:content_en line 31]: syntax error: unrecognized tag '' (Smarty_Compiler.class.php, line 590)

Pani Urszula Koziorowska
Mój Ogród
Ten ogród to mały skrawek posiadłości Piotrowszczyzna mojego szanownego teścia, Stanisława Koziorowskiego. Rosną tu siedemdziesięcioletnie drzewa czereśniowe o wspaniałych owocach od czerwca do września. Jako małe drzewka zostały zakupione w doskonale prowadzonej szkółce pani Śliwińskiej w Annopolu koło Nałęczowa. Już jako staruszka, po likwidacji majątku, odwiedzając swoich przyjaciół – Państwa Marię i Jerzego Kuncewiczów, zaglądała do mojego sadu i tuląc się do ogromnych drzew czereśniowych, mówiła: „Przecież to moje dzieci”. Oprócz rozmaitych drzew owocowych w różnym wieku żyje świetnie osiemdziesięcioletni orzech włoski, który widział artylerie przeciwlotniczą wojsk radzieckich, ukrytych pod starymi koronami. Front zatrzymany na Wiśle w II wojnie światowej zniszczyła sady, ogrody, lasy, krzewy. Nie ma też berberysów, które całkowicie pokrywały zbocza Góry Trzech Krzyży od ul. Lubelskiej. Zostały wytępione jako groźne szkodniki dla upraw zbożowych. Pamiętam jak setki białych żydowskich kóz znajdowało tam codziennie pożywienie, tworząc niepowtarzalny widok.
Mieszkając tu sześćdziesiąt pięć lat, starałam się zachować w ogrodzie i w pięknej przyrodzie wspomnienia mojej wielkiej dziewczęcej miłości i szczęśliwych młodych lat. Tutaj rośnie pięćdziesięcioletni buk, któremu nadałam imię Jan, bo przywodzi na pamięć mojego męża Jana, który go zasadził.
Przez mój ogród w ostatnich latach przechodzili państwo Kuncewiczowie codziennie. Pani Maria zbierała polne kwiaty i stroiła nimi swoje pokoje. Ofiarowując mi „Dwa księżyce”, napisała: „Sąsiadce miłej, Wisi Koziorowskiej, której sad najpiękniejszy ze wszystkich sadów pod dwoma księżycami pomagał mi przez długie lata sprzeciwiać się złu – Maria Kuncewiczowa. 80 Kazimierz”.
Do pracy w ogrodzie dodają mi sił stareńkie, koślawe drzewa, które szczególnie uroczo wyglądają wiosną, mając gałęzie pełne kwiatów.
Przyroda to agresywny stwór, potrafi usunąć człowieka poprzez szybko rosnące samosiejki, lecz gospodarka drzewami powinna być rozsądna.
Piszemy o ogrodach nie tylko wiosną, ale o każdej porze, w lecie, w jesieni, kiedy dojrzewają owoce i ziarna, w zimie, kiedy oszronione tworzą świat bajki, dając zdrowie, pozwalając zachować młodość i energię na całe lata. Kochajmy ogrody, kochajmy lasy, ponieważ to one znają prawdziwą historię naszego kraju. To lasy dawały schronienie polskim partyzantom, to drzewa znają PRAWDZIWĄ historię Polski. One wiedzą. W lasach były boje, były ugrupowania, rozmowy, plany napadów na niemieckie pociągi. Lasy tylko wiedzą, jak partyzanci głodowali, jak marzli, jak mokli... Jak broń czyścili. To drzewa trzeba zapytać o polską historię i o bohaterów. O Ojczyznę.
 
Urszula Koziorowska
 
 

 

 

Ten ogród to mały skrawek posiadłości Piotrowszczyzna mojego szanownego teścia, Stanisława Koziorowskiego. Rosną tu siedemdziesięcioletnie drzewa czereśniowe o wspaniałych owocach od czerwca do września. Jako małe drzewka zostały zakupione w doskonale prowadzonej szkółce pani Śliwińskiej w Annopolu koło Nałęczowa. Już jako staruszka, po likwidacji majątku, odwiedzając swoich przyjaciół – Państwa Marię i Jerzego Kuncewiczów, zaglądała do mojego sadu i tuląc się do ogromnych drzew czereśniowych, mówiła: „Przecież to moje dzieci”. Oprócz rozmaitych drzew owocowych w różnym wieku żyje świetnie osiemdziesięcioletni orzech włoski, który widział artylerie przeciwlotniczą wojsk radzieckich, ukrytych pod starymi koronami. Front zatrzymany na Wiśle w II wojnie światowej zniszczyła sady, ogrody, lasy, krzewy. Nie ma też berberysów, które całkowicie pokrywały zbocza Góry Trzech Krzyży od ul. Lubelskiej. Zostały wytępione jako groźne szkodniki dla upraw zbożowych. Pamiętam jak setki białych żydowskich kóz znajdowało tam codziennie pożywienie, tworząc niepowtarzalny widok.
Mieszkając tu sześćdziesiąt pięć lat, starałam się zachować w ogrodzie i w pięknej przyrodzie wspomnienia mojej wielkiej dziewczęcej miłości i szczęśliwych młodych lat. Tutaj rośnie pięćdziesięcioletni buk, któremu nadałam imię Jan, bo przywodzi na pamięć mojego męża Jana, który go zasadził.
Przez mój ogród w ostatnich latach przechodzili państwo Kuncewiczowie codziennie. Pani Maria zbierała polne kwiaty i stroiła nimi swoje pokoje. Ofiarowując mi „Dwa księżyce”, napisała: „Sąsiadce miłej, Wisi Koziorowskiej, której sad najpiękniejszy ze wszystkich sadów pod dwoma księżycami pomagał mi przez długie lata sprzeciwiać się złu – Maria Kuncewiczowa. 80 Kazimierz”.
Do pracy w ogrodzie dodają mi sił stareńkie, koślawe drzewa, które szczególnie uroczo wyglądają wiosną, mając gałęzie pełne kwiatów.
Przyroda to agresywny stwór, potrafi usunąć człowieka poprzez szybko rosnące samosiejki, lecz gospodarka drzewami powinna być rozsądna.
Piszemy o ogrodach nie tylko wiosną, ale o każdej porze, w lecie, w jesieni, kiedy dojrzewają owoce i ziarna, w zimie, kiedy oszronione tworzą świat bajki, dając zdrowie, pozwalając zachować młodość i energię na całe lata. Kochajmy ogrody, kochajmy lasy, ponieważ to one znają prawdziwą historię naszego kraju. To lasy dawały schronienie polskim partyzantom, to drzewa znają PRAWDZIWĄ historię Polski. One wiedzą. W lasach były boje, były ugrupowania, rozmowy, plany napadów na niemieckie pociągi. Lasy tylko wiedzą, jak partyzanci głodowali, jak marzli, jak mokli... Jak broń czyścili. To drzewa trzeba zapytać o polską historię i o bohaterów. O Ojczyznę.
 

 

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
Zapraszamy do czytania lub słuchania w radiowej Dwójce - kliknij tutaj.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
Dziady Kazimierskie - zobacz
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>