sztukmistrz z Lublina w Kazimierzu

Witek Dąbrowski, Teatr NN, Sztukmistrz z Lublina w adaptacji Tomka Pietrasiewicza. Sala SARPu
Sobota, na dworze koło minus 17 stopni. Skrzypi mróz, a mimo to
w Kazimierzu zrobiło się cieplej. Już nie gorączka zimy, nie zmęczenie codziennością, tylko święto. Wieczór z teatrem i z Singerem.
Teatr NN z Lublina i „Sztukmistrz z Lublina" Singera.
Przed spektaklem artysta się koncentruje, przemierza w skupieniu salę, zwierza się:
„Spektakl w wykonaniu jednego aktora jest strasznie trudny.
I dla mnie i dla publiczności, bo to godzina bycia z kilkoma opowiadanymi bohaterami, którzy muszą przemówić przeze mnie jednego. Takie przedstawienie wymaga wysiłku nie tylko ode mnie, ale w gruncie rzeczy od widzów, którzy nie mają przecież każdej postaci podanej ot tak, muszą użyć wyobraźni, wrażliwości i słuchać duszą. Dlatego w czasie grania szukam kontaktu z publicznością, jest mi on bardzo potrzebny".
Chcemy Cię uspokoić, Witek. Sztuka wymagała skupienia, bo jest sztuką, ale to nie był wysiłek. Zagrałeś tak, jakby kto inny był narratorem, kto inny Magdą, jeszcze inny - inna - zdradzoną Esterą. I jeszcze inny - magikiem spod ciemnej gwiazdy, oświeconym ciemnością. Myślę, że wszyscy, a już na pewno wielu z nas pozostało z przesłaniem, najważniejszym przykazaniem, które Jasza Mazur przekazał na koniec Twoimi ustami: żyj tak, by nikogo nie krzywdzić.
Dziękujemy, Witek. Opowiedzialeś nam kawałek świata i ludzkiego życia.
Po spektaklu jedenastoletni Jędrek mówił swojej mamie: nie musiałem się wysilać, żeby być grzecznym. Ja po prostu słuchałem, bo to było bardzo ciekawe", a trzylatek dodał: „Witek opowiadał mi bajkę"!
PS
Na początku wspomniałam, że w sobotni mróz w Kazimierzu zrobiło się ciepło. To z powodu przyjaźni i życzliwości.
Po pierwsze dzięki Witkowi Dąbrowskiemu, który znalazł czas na to, by do nas przyjechać.
Po drugie dzięki Anecie Marciniak, która ugościła nas w sali prowadzonego przez siebie SARPu i we wszystkim pomogła.
Dziękujemy też Kazimierskiemu Ośrodkowi Kultury za włączenie się
w organizację i wszystkim Gościom, którzy nas zaszczycili.
Kroplą dziegciu w beczce miodu była pięciominutowa, wypełniona fleszami i pstrykaniem aparatu obecność redaktorki kazimierskiego portalu internetowego, która nas opuściła w trakcie trwania przedstawienia. Nie omieszkała potem napisać recenzji ze sztuki, której nie zobaczyła, natomiast omieszkała napisać, kto był jej organizatorem i w ogóle co i jak. To chyba nieładnie, prawda? Może jednak warto było obejrzeć do końca...

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>