ŚP. Zbyszek Gajewski

Zmarł Zbyszek Gajewski. Życzliwy, roześmiany król życia, przez lata związany z Kazimierzem nie tylko sentymentem, ale i budką nad Grodarzem. Na zapleczu budki stały kotły pełne pokrojonych kartofli i wielka frytownica. Smażone frytki dostawało się przez okienko w papierowych brązowych torebkach, na ladzie stała solniczka, wykałaczki do dziobania frytek i ogórki małosolne. A jeśli ktoś zamawiał wersję bogatszą, dostawał tekturową tackę z frytkami i smażoną kiełbasą. I z wykałaczką. Ani takich frytek, ani takiej kiełbasy, ani ogórków nie było nigdy nigdzie indziej. Nawet sól miała tam specyficzny smak. Jadło się to wszystko na deskach - półkach powieszonych wzdłuż ścian. Na popitkę cytrynada, to znaczy na popitkę albo specialite de la maison samo w sobie. Dziecięce marzenie, karta przetargowa, nagroda, różnie bywało, ale każdy chciał sobie kupić kanarkowo żółty albo mocno czerwony napój w foliowym woreczku z cieniutką, giętką słomką.
Dzięki tej budce na Zbyszka mówiło się Frytek albo Frytkarz. Mówiło się i mówi, choć nie ma już ani budki ani frytek, ani tamtego smaku. Teraz nie ma już też roześmianego Frytkarza z jego dźwięcznym „rrr". Do mojej mamy zawsze mówił „Pani Haneczko", regularnie dzwonił do niej z pytaniem o zdrowie, choć od czasów frytek minęły lata. Mama pewnie nie była wyjątkiem, to był zwyczajnie fajny człowiek pamiętający o starych znajomych. Nigdy nie zapomniał o sąsiadce budki, Pani Jadzi Tapicerowej, którą opiekował się aż do jej śmierci.
No to pewnie dziś, wkraczając do Tamtego Świata pyta z uśmiechem:
„Pani Jadziu, jak tam zdrrrróweczko?". Teraz już dobrze, na wieki.

bg

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>