Sobota

O otwarciu Festiwalu - czytaj...
Festiwal Dwa Brzegi 2011 otworzył film „Chłopiec na rowerze", najnowszy obraz braci Dardenne.
Wzruszająca historia Cyryla desperacko poszukującego ojca. Mały chłopiec w czerwonej koszulce, na swoim ulubionym rowerze wykorzystuje wszystkie możliwe sposoby, by odnaleźć tatę. Wybacza ojcu nawet to, co niewybaczalne - odrzucenie dziecka. Bardzo pragnie miłości i przynależności. Bycie niczyim, bezpańskim jest dla niego nie do zniesienia, samookaleczenie staje się formą kary, a stwierdzenie „ja nie marzę" boli wyjątkowo w ustach tak małego człowieka.
Film pozostawia jednak nadzieję, że nie zawsze niekochane dziecko zostaje gangsterskim Pitbullem, każdy może zbłądzić, ale może również odnaleźć swoją dobrą drogę, mimo wszystko i dzięki drugiemu człowiekowi, który potrafi być i kochać.
Film nie wciąga obrazem, nie trzyma w napięciu. To, co urzekło mnie najbardziej, to krótkie, tylko w najmocniejszych momentach, akcenty muzyczne, których autorem jest Jean-Pierre Duret.
„Chłopiec na rowerze" to prosta opowieść przekazana w bardzo prosty sposób i być może właśnie to jest siłą tego filmu.

„Nie bój się życia" - książka autorstwa Katarzyny Miller, pisarki, poetki, psychoterapeutki, śpiewającej filozofki, była tematem spotkania w ramach cyklu rozmów w Empik Cafe. Poprzednia pozycja „Chcę być kochana, tak jak chcę" wzbudziła wiele kontrowersyjnych opinii wśród męskiej części odbiorców. Byli tacy, którzy zarzucali zbyt dosadnie podkreśloną kobiecą solidarność, pytając pogardliwie, „co te baby znów chcą?". Katarzyna Miller z rozbrajającym poczuciem humoru odpowiadała „misiaczku", przeczytaj, a będziesz wiedział, o co chodzi". Jeden „misiaczek" przeczytał, jak wspomina Miller, znany polski gej, metr osiemdziesiąt wzrostu i przesłał autorce sms tej treści: „leżę w wannie, czytam Twoje wiersze, płaczę, bo czuję, że jestem Calineczką". I tu właściwie należałoby już nic więcej nie pisać, gdyż to jedno zdanie jest chyba najlepszą zachętą, by sięgnąć do książek Katarzyny Miller. Twórczości pełnej humoru, uczuć i myśli. Twórczości uniwersalnej, dla każdego, kto chce wiedzieć, jak żyć.
Iza Łapińska

Koncert Daniela Melingo był najbardziej oczekiwaną atrakcją dzisiejszego wieczoru. Podróż autobusem (wśród znanych reżyserów i aktorów) z kazimierskiego rynku do Janowca pomogła nam bez większego problemu dostać się do tego niezwykle urokliwego miejsca. Bajeczne oświetlenie zamku i sceny jeszcze bardziej podkreślały wyjątkowy klimat tego wydarzenia. Dotarły do nas pewne komentarze dotyczące monotonii muzyki granej przez artystę. Obserwując jednak reakcje większości widzów można było stwierdzić, że koncert był naprawdę porywający i nie zawiódł naszych oczekiwań. Atmosferę podgrzewał gorący temperament mieszkańca Buenos Aires. Pasja, z jaką artysta występował na scenie, jego charyzma i umiejętność zaintrygowania publiki swoją osobą sprawiły, że zupełnie zapomnieliśmy o nieustającym deszczu. Jako wielbicielki tanga niezmiernie ucieszyłoby nas tłumaczenie tych wspaniale brzmiących hiszpańskich słów. Być może wtedy dość podobne brzmienie nabrałoby nowego sensu. Momentami tango przechodziło w jazz i muzykę alternatywną.
Nie wiadomo, czy bardziej uciążliwe były niesprzyjające warunki atmosferyczne, czy parasole nieustannie zasłaniające nam Argentyńczyka. Sprzedaż lodów została zastąpiona sprzedażą gorącej herbaty, a goście otrzymali kawałki papieru toaletowego do przetarcia mokrych krzeseł. W miarę postępowania koncertu deszcz nadal nie dawał za wygraną, gdy występ pomału dobiegał końca przyzwyczajeni już do moknięcia widzowie złożyli parasole i zaczęli klaskać w rytm muzyki. Można było również zauważyć namiętnie tańczące pary. Koncert podsumował przepiękny pokaz fajerwerków wykonany z barki na Wiśle.
Wieczór uważamy za naprawdę udany.
Kaja Łapińska i Anna Michalak

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>