Scholares Minores

... czyli kilkanaście kilometrów od Kazimierza

W głosie Agnieszki słyszę podziw, gdy mówi o dyrygentce, o sopranach, tenorach i wszystkich innych głosach. Od dłuższego czasu regularnie oddaje pod opiekę trójkę swego drobiazgu, by jechać na próbę, do Poniatowej. Błota, słota, mgły, upały - jedzie. Bo z nimi się świetnie śpiewa - mówi.
Potem mi opowiada, też nie bez uznania, że odsetek ludzi światłych, wykształconych i obytych jest w Poniatowej (skromnej, przy całym szacunku, prowincyjce) ponadprzeciętnie wysoki. Wielu tam lingwistów, dodaje. Pytam, czy to żyły wód podziemnych, czy kolejny już polski czakram?
- Danielewiczowie. Ci, którzy prowadzą poniatowskie zespoły muzyczne.
Nadal nie widzę związku.
Agnieszka cierpliwie mi tłumaczy:
- To niewiarygodne, jak lgną do nich dzieci, młodzi i dorośli. Dyscyplina, krótko trzymane towarzystwo, ciężka praca, obowiązek, a jednak. Troska, ciepło, poświęcenie. Te „Szczygiełki" wysiadują już kolejne pokolenie, a czym skorupka w ich gnieździe nasiąka, tym potem w życiu trąca.
Wtedy sobie przypomniałam niedawną rozmowę z Ewą: córka jej znajomych brnęła kilometrami, pieszo, żeby dojść na próbę Scholares.... Dziewczynka z niebogatej rodziny naraz znalazła się w samolocie do Japonii. Zespół miał tam koncert. Mama i ojciec nie wyjeżdżali nigdy nigdzie. Za ich młodości nie było jeszcze w okolicy Danielewiczów. Albo siostry Ola i Iga: z zespołem brały udział w międzynarodowym konkursie chóralnym, organizowanym przez BBC. Ewa słyszała transmisję w radiowej Dwójce. Scholares wzięło pierwszą nagrodę. W swojej kategorii byli najlepsi na świecie, a dla chóru ta nagroda to to samo, co Oskar dla filmowca.
Zresztą, po co daleko szukać, parę lat temu pisałam scenariusz eventu i potrzebny mi był zespół muzyki dawnej. Wiedziałam od razu, gdzie powinnam szukać, słyszałam przecież o słynnym Scholares. Nigdy natomiast nie słyszałam o pewnym radnym powiatowym, który na sesji gminnej w Poniatowej 11 września br. podkreślał, że swą zaszczytną funkcję pełni już szóstą kadencję. Nie wiem, czym się wsławił ów radny, wiem tylko, że z jego wystąpienia zapamiętałam ton urażonej dumy i nic więcej. A miał wytłumaczyć, dlaczego niektórzy urzędnicy chcą śmierci zespołu, dlaczego Witold Danielewicz został bez uprzedzenia odwołany ze swej funkcji, czemu okrywa się go niesławą? I jak to się ma do tego, że ludzie stanęli za Danielewiczami murem, niezależnie od opcji politycznej i zajmowanej funkcji, z Panią Burmistrz Poniatowej na czele? I jak to się ma do tego, że teraz, gdy etos nauczyciela i mistrza już właściwie nie istnieje, ludziom łamią się głosy, gdy mówią o swych wychowawcach - Danucie i Witoldzie Danielewiczach? Czemu nie boją się narażać i używać słów: zdrada, odpowiedzialność, poświęcenie, charyzma? Dlaczego utożsamiają się z ponad trzydziestoletnią historią działalności wyżej wymienionych? Czemu wreszcie do znudzenia (widocznego na twarzach radnych powiatowych) powtarzają słowo "wdzięczność"? Czemu, na Boga, płaczą????! Radni powiatowi nie odpowiedzieli, choć czemuś używali słowa „Bóg".
Ciekawe, co zaproponują w zamian dzieciom z okolic Poniatowej, ile zagranicznych wycieczek, ile zajęć pozalekcyjnych, ile obcowania z kulturą, ile wychowania, widoków na przyszłość?
Słowa więzną mi w gardle, nie mogę o tym mówić spokojnie, bo od razu myślę o nas, Kazimierzakach i o tym, co by z nas co niektórych było, gdybyśmy nie mieli Pani Kozłowskiej, Pana Daczki?... Co to będzie, gdy tamtej społeczności zabraknie Danielewiczów? Gdy słuchałam pana Witolda, słyszałam głos świata - mądry, opanowany, rozsądny, dobry. Myślałam wtedy o arystokracji ducha. Czy panowie urzędnicy usłyszeli tę nutę? Jeśli nie, znaczy, że nie wychowali się w zespole.
Na koniec ktoś w swej emocjonalnej wypowiedzi użył słów:
- Ja nie rozumiem, co się dzieje. To jest jakiś głupi nonsens!
Owszem. To DRAMATYCZNIE, podkreślam: DRAMATYCZNIE GŁUPI NONSENS.
Pani Danuto, Panie Witoldzie,
Ideały są równie stare jak muzyka i równie jak ona nieśmiertelnie. Ohyda ludzka niestety też. Jeśli komuś za całą muzykę starcza obelżywy, urzędniczy bełkot - nich tam. Jestem pełna ufności, że nam, LUDZIOM, nadal będziecie darowywali Muzykę.
Z wyrazami najwyższego szacunku
Bożena Gałuszewska
w imieniu redakcji wkazimierzu.pl

Zobacz też:
Scholares Minores






bożena gałuszewska Kazimierz Dolny Kazimierz Dolny Kazimierz Dolny

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>