Refleksje NB - cd

Handlarz cudów
Film wydał mi się dość naciągany. Nierealistyczna kreacja Szyca,
scenariusz wydumany i przekombinowany. Sploty wydarze - moim zdaniem
- dość naiwne. Trochę zagadek technologiczno administracyjnych.
Przykład? Jeśli bohaterowie przekraczają granicę przed otworzeniem II
protokołu z Schengen - nie jest możliwe tak łatwe przeprawienie się
przez rzekę do Niemiec. Służba Ochrony Pogranicza szczególnie
intensywnie patrolowała wtedy nadbrzeża, szczególnie w czasie burz.
Skąd wiem? Bo dwadzieścia lat mieszkałem bardzo blisko granicy. A
jeśli to po schengeska granica - to co na moście robią służby celno
graniczne? Dlaczego bohater nie jedzie jak człowiek przez most? I co
tam robią jakieś objazdy i inne pseudo utrudnienia? Układ Schengen
znosi kontrolę obywatelstwa na granicy wewnątrz unijnej - nawet
obywateli spoza Unii. Poza tym ujęcia rzeki w dzie i w nocy pokazują
jej zupełnie inną szerokość. Może się czepiam bez większego
uzasadnienia. Mi jednak to przeszkadzało. Poza tym, mam wrażenie, że
nie zdecydowano o czym ten film jest. Był o wszystkim i... fachowych,
obiektywnych recenzji i opinii będzie można poszukać w internecie i
prasie..:)
Męćmierz
Mała wioska - osada Męćmierz. Kilkadziesiąt domów, wyboiste drogi. Dla
nas oaza spokoju. Kazimierz tętni życiem, mnóstwem ludzi. Mam to na
codzień. Tu z reguły panuje cisza. Nie dzwonią telefony komórkowe -
brak zasięgu. Jak się okazuje, wiele domków pochodzi z lat
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Stara osada rybacka (wbrew temu,
co mówią między sobą turyści) znajdowała się poniżej wioski. Dziś
śladu po niej nie ma, tłumaczy nam „tubylec".
Od kilku lat zaszywamy się w pokoju pomarańczowym, w pensjonacie
'Klimaty' Bartka Pniewskiego. Kominek, mały taras, winogrona, wszystko
na uboczu. Klimaty - to nie tylko przestrzeń, ale i gospodarz - też z
klimatem, udziela się festiwalowo. W stodole wystawa Jacka
Sempoliskiego. To nie jedyny artysta w Męćmierzu. Kto tu mieszka?
Można zobaczyć na wystawie za płotem. Widać całą galerię „tubylców".
Niech pozostanie niespodzianką kogo tu można spotkać.
Sztuka
Po co jest sztuka? To pytanie zadałem sobie wchodząc do pewnej
kazimierskiej galerii. Dawniej inspirowała, nadawała sens i znaczenia.
Budowała wielopiętrowe interpretacje świata. Tłumaczyła. Była
nośnikiem idei, w tym narodowych...
„To grafiki bardzo znanego plastyka" - zaczyna właściciel galerii. Już
wstęp przywołuje mnie do pionu. Opowiadając dowcip gdy chce się mieć
pewność, że będą się śmiać, należy rozpocząć: „teraz dowcip dla
inteligentnych". Od progu zaczynałem odczuwać wstyd. Jak do tej pory
mogłem nie być świadom, że pan X jest „bardzo znanym artystą
plastykiem". Miłosierny właściciel dodaje „na całym świecie". Zaczynam
czuć się usprawiedliwiony. Sumienie zręcznie podpowiada mi, że to nie
moja wina, Warszawa nie jest „całym światem".
Taki wstęp jednak rozbudza oczekiwania, a po chwili i obawy. Jak to
oglądać - pospiesznie czy uważnie? Jeśli za szybko - z galerii do
której szedłem 15 min wyjdę po 30 sekundach. Głupio. Jeśli za długo -
ktoś się przyczepi, zapyta o cokolwiek i co mu powiem? Czy zrozumiem
przesłanie nieznanego dotąd sławnego na całym świecie mistrza? Czy
odkryję powiązania, nawiązania, odniesienia, kontrapunkty, analogie i
przenośnie? Psia krew - idę...
Na ścianach równo powieszone grafiki. Każda przedstawia „coś". „Coś"
próbuje wyzierać spod kilku kresek. Mam wadę wzorku - myślę - pewnie
tego nie dojrzałem... Patrzę na żonę - jest trzy obrazki dalej.
Niestety, jest odwrócona plecami. Idę jej śladem. Drugie coś
przypomina harfę, trzecie - wannę, kolejne - kran... Jak dobrze, że nie
jetem tu sam... Kolejne kreski koczą „dzieło". Pamiętam, że na
politechnice takim kreskom liczyliśmy pochodne...
Wychodzę. Czuję się jak prostak i chamidło. Nie załapałem. Nie
poczułem inspiracji. W odruchu obronnym zadaję pytania: czy mistrz, co
wykreślił te hiperbole umie narysować kota?
Świeże powietrze. W przyszłym roku - ja się wystawię...

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>