"Po godzinach" w Rynkowej

Na rynku pojawiło się nowe festiwalowe miejsce spotkań ze sztuką - Allianz Cafe w ogródku kawiarni Rynkowa.
Gościem pierwszego wydarzenia z cyklu „Po godzinach", prowadzonego przez Grażynę Ruszewską - Lutosławską był dr Waldemar Odorowski, prezes Kazimierskiej Konfraterni Sztuki, kierownik Kamienicy Celejowskiej (oddział Muzeum Nadwiślańskiego). Pretekstem do spotkania „Po godzinach" był wernisaż Henryka Dąbrowskiego (sobota, 29 lipca, g. 12.00).

I od razu, na początek refleksja, że oto znajdujemy się w przestrzeni związanej ze sztuką, w przestrzeni, która zachwyca, ale właściwie dlaczego? Kamieniczki przecież trochę krzywe...? Na czym polega uroda tego miejsca?
- Gdybyśmy to wiedzieli, zapewne nikt by tu więcej nie chciał przyjechać... - odpowiedział Waldemar Odorowski. - Każde spotkanie z Kazimierzem jest spotkaniem z samym sobą i to jest część tej nie do końca rozpoznanej tajemnicy Kazimierza.
Miejsce to ma tę szczególną cechę, że znajdujemy się w przestrzeni sztuki. Kazimierz i sztuka to pojęcia uzupełniające się. W Kazimierzu sztuka jest czymś oczywistym, czymś, z czym obcujemy na co dzień, co nie jest odświętne, dalekie i obce. Kazimierz ten dystans skraca, albo zupełnie go likwiduje. W tym tkwi jego siła przyciągania.
Poza tym, ludzie chcą patrzeć na ludzi i z ludźmi mieć kontakt, a Kazimierz bardzo to ułatwia. Kontakty wzajemne są tu oczywiste, naturalne i pozbawione tego, co narzuca wielkie miasto (czy w ogóle inne miasta), a więc nieufności, podejrzliwości, czy niechęci. Tutaj takie negatywne uczucia znikają, bo dominuje podziw dla swojego podziwu dla tego miejsca. Jest w tym coś autotelicznego, ale tak właśnie jest. Każdy tutaj odnajduje siebie takiego, jakim chce być na co dzień - mówił dr Odorowski.

I czy to właśnie są powody, dla których przyjechali tu malarze?
Czemu się pojawili? Co więcej - pojawili się i zostali.
Oni jako pierwsi znaleźli w Kazimierzu miejsce dla siebie, bo ono proponowało im szczególną skalę malarskich odniesień i odczuć, jakiej nie ma gdzie indziej. Stali się najwierniejszymi bywalcami, a nawet mieszkańcami, za nimi zaś poszli inni. To kwestia wrażliwości artystycznej, a wiadomo, że malarze mają ją większą, dlatego to oni wytyczyli drogę. Ten szczególny rodzaj wrażliwości otwiera się w Kazimierzu jak nigdzie indziej i jest specyficzną cechą miejsca.

Henryk Dąbrowski jest tego najlepszym przykładem.
Wprawdzie nie malarz, lecz architekt, ale pozostający pod istotnym wpływem swojego nauczyciela - Zygmunta Kamińskiego - człowieka, bez którego trudno sobie wyobrazić Kazimierz. Kamiński uosabiał wszystko, co z Kazimierzem możemy wiązać, zarówno w sferze zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Tu, na plenerze zorganizowanym przez Ślewińskiego, oświadczył się swojej żonie Zofii. Z pamięcią tej chwili w sercu stał się jednym z najwierniejszych przyjaciół miasta. A że w środowisku warszawskim był człowiekiem bardzo wpływowym, to jego obecność w Kazimierzu miała niebagatelne znaczenie.
Henryk Dąbrowski był jego uczniem, Kamiński natychmiast poznał się na jego talencie. Po latach to Dąbrowski objął po nim katedrę rysunku, rzeźby i malarstwa na Politechnice Warszawskiej. Prowadził ją w sposób będący kontynuacje tego, co widział, czego nauczył się od mistrza (a istotą nauczania rysunku przez Kamińskiego było humanizowanie, dodanie wartości humanistycznej sztywnemu nieco rysunkowi architektonicznemu).

Obecna wystawa jest powtórzeniem wystawy, która miała miejsce pół wieku temu, o tej samej porze. Wtedy Kamienica Celejowska stała pusta, dwa lata wcześniej wyprowadził się z niej Karol Siciński, a władze miasta nie wiedziały co z nią począć. Henryk Dąbrowski wyprosił zgodę na urządzenie tam swojej wystawy. Sam kamienicę wysprzątał, wymalował, zainstalował światło, jednym słowem - uzdatnił i powiesił wystawę. Tamto wydarzenie otworzyło oczy na to, co zrobić z Kamienicą, i nie przypadkiem już rok później powołane zostało muzeum, wtedy jeszcze regionalne, które przekształcono z czasem w Muzeum Nadwiślańskie.
To jest kolejny powód do podziękowania Henrykowi Dabrowskiemu, poza - rzecz jasna - wdzięcznością za wspaniałe rysunki, reprezentujące najlepszą starą szkołę.
Warto je obejrzeć i wspomnieć ich autora.
Warto tez wsłuchać się w kolejne rynkowe rozmowy „Po godzinach".

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>