Piątek

Dzień 7

„Drzewo życia"
To film - feeria obrazów, taniec wizualny, budzący najpierw skojarzenia znaczeń i symboli. Pozwolę sobie zatem na spis impresji: podróż do końca i początku ludzkiej egzystencji, wizja stworzenia świata, początku ewolucji, gdzie silniejszy ocalił słabszego, obraz raju, gdzie wszyscy się pojednamy, w końcu interpretacja biblijnych słów o dwojakich ścieżkach życia: droga łaski (reprezentowana przez matkę) oraz ewolucji i natury (wybór ojca).
To obrazy monumentalne, wyraziste, patetyczne (bo uzupełnionych o klasyczną muzykę Brahmsa, Mahlera, Bacha, Góreckiego, Mozarta), obok których mamy snutą opowieść fabularną. Wplecione losy, żyjącej w latach 50-tych na amerykańskiej prowincji rodziny, rodziców z trojgiem chłopców, surowego ojca i łagodnej matki. Najstarszy z synów już współcześnie żyje w bardzo nowoczesnym, zimnym, architektonicznie „szklanym" świecie i czuje niepokój i samotność. To poczucie pustki, spowodowane także stratą jednego z braci, cofa nas do czasów początków kształtowania tej rodziny oraz początków świata w ogóle.
Połączenie tych dwu płaszczyzn tworzy film. Film o korzeniach każdego człowieka, o przesłaniu wiary w sens życia. Dodać muszę, że wytrawnemu widzowi coś to będzie przypominać. Kto zna i docenia: „2001: Odyseję kosmiczną" Stanleya Kubricka, „Koyaanisqatsi" i „Powaqqatsi" Godfreya Reggio, czy klasyczne europejskie kino autorskie (Tarkowski, Antonioni, w końcu Kieślowski ze swojego metafizycznego nurtu), ten nie do końca da się zwieść pełnemu zachwytowi nad filmem Malicka.
Ale żadnemu z widzów nie można oczywiście tego odmówić!
Beata Lisowska

„W imieniu diabła" - najnowszy film Barbary Sass w Kazimierzu właśnie miał swą wyjątkową premierę - w Kazimierzu, gdzie przed kilkoma laty zakon Betanek podjął bunt przeciw Kościołowi.
Stopniowo zanurzamy się w stare, zimne klasztorne mury, w ponure wnętrza, w czarne habity. Ogrodzenie powoli zamienia się w kolczaste obwarowanie, a światło zastępuje ciemność. Klasztor staje się twierdzą chroniącą zakonnice przed złem współczesnego świata. Rozpoczyna się taniec opętania, rytualny trans. Sensualne doznania zastępują wiarę. Jesteśmy tam, gdzie nie ma już Boga.
Barbara Sass podczas spotkania po projekcji podkreśliła, że to, co działo się w Kazimierzu stało się jedynie niezobowiązującą inspiracją filmu. Łagodniejszą wersją. Niektórzy krytycy i dziennikarze poczuli się nawet zawiedzeni, oczekiwali bowiem paszkwilu na Kościół. Jednak w filmie nie znajdziemy sensacyjnych obrazów okrucieństwa, kontrowersyjnych, wyuzdanych, erotycznych scen, mimo iż seksualność kobiet daje się odczuć. Historia opowiedziana od wewnątrz jest - jak podkreśliła reżyser - pewnego rodzaju studium manipulacji, obrazem, jak zamknięta społeczność - zakon, wpływa na jednostkę. Częste zbliżenia twarzy bohaterek dają widzowi możliwość penetracji emocji, uczuć, a niekiedy myśli. Barbara Sass w swojej twórczości bardzo często podejmuje temat dojrzewania kobiet, kształtowania postaw, czasu podejmowania najważniejszych życiowych wyborów.
„W imieniu diabła" to film niezwykle stonowany kolorystycznie, wizualnie zamknięty w zgaszonym barwnym świecie, jest obrazem walki dobra ze złem. Niestety niekiedy bardzo trudno rozpoznać zło.
Iza Łapińska

*
Tegoroczną sekcję „I Bóg Stworzył Aktora", której bohaterem był Zbigniew Zamachowski, zamknął premierowy pokaz filmu „Święta Krowa". Zdruzgotany śmiercią żony - słynnej śpiewaczki - Bogdan, nie potrafi powrócić do normalnego życia. Zamiast wyjechać z powrotem do Berlina postanawia jakiś czas pozostać w rodzinnej wsi. Pogrążony w żalu po stracie ukochanej, nie mogąc pogodzić się z sytuacją, odwraca się także od córki, Anny. Wydarzenia przyjmują nowy obrót, gdy Bogdan kupuje Klarę, z pozoru niewyróżniającą się niczym wyjątkowym, krowę. Ból i tęsknota są w stanie wywołać wiarę w rzeczy niemożliwe.
Film jest, naszym zdaniem, udanym debiutem reżyserskim Radosława Węgrzyna. Różni się od obecnych polskich produkcji, będących z reguły kinem gatunkowym. Przywołuje za to wspomnienia nieco starszych obrazów rodem „Bożej podszewki". Połączenie komedii i dramatu dostarcza widzowi zarówno dawki dobrego humoru , jak i głębokiego wzruszenia. Historia nieprzemijającej miłości oraz niemożliwych decyzji, rozgrywająca się w tradycyjnej polskiej wsi. Nie jest może arcydziełem, pełnym oryginalnych i trudnych przemyśleń, ale z pewnością obrazem przyjemnym w odbiorze i wartym polecenia.
Po projekcji „Świętej Krowy" odbyło się również spotkanie z twórcami filmu. Dowiedzieliśmy się na nim, że cały pomysł wywiódł się z cytatu Homera, porównującego głębię oka krowy do spojrzenia kobiety. Ciekawostki dotyczyły także współpracy z tytułową, czworonożną bohaterką, która okazała się niemieckiego pochodzenia. Większość ujęć powstawało natomiast we wsi położonej niedaleko Szczecina. Rozmowa dotyczyła też doskonałej kreacji Zbigniewa Zamachowskiego oraz innych aktorów występujących w filmie m.in. Agaty Buzek. Reżyser zdradził, że pracuje już nad nowym projektem ,a historia w nim zawarta tym razem rozgrywać się będzie w Berlinie.
Anna Michalak i Kaja Łapińska
*
Siódmy dzień festiwalu zakończył się koncertem amerykańskiej wokalistki Rykardy Parasol. Bilety na jej występ wyprzedane do ostatniego długo jeszcze przed dniem koncertu.
Młoda mieszkanka San Francisco doskonale radziła sobie na scenie, widać było, że dobrze czuje się w swojej roli. Artystka wykonuje bardzo ciekawy rodzaj muzyki, który jednak ciężko jednoznacznie sprecyzować. Rykarda Parasol wyróżnia się mocnym głosem o ciemnej barwie. Jej koncert był zdecydowanie inny niż pozostałe wydarzenia na Festiwalu. Nas, młodszych widzów, ucieszyło rockowe brzmienie gitar i ogólny, dość alternatywny styl muzyki. Artystka wykonała utwory ze swoich dwóch płyt, jednak najbardziej ucieszyły nas utwory pochodzące z filmu „Sala samobójców", który mieliśmy okazję obejrzeć wczoraj. Na widowni oprócz wiernych fanów Rykardy znajdowało się wiele osób, które usłyszały ją dziś po raz pierwszy. My znajdowałyśmy się w drugiej grupie odbiorców. Na pewno, po powrocie do domów, wielu uczestników koncertu będzie chciało bliżej przyjrzeć się jej twórczości. Nie wiem, czy zakupią jej płytę, ale na pewno ten, dość niespotykany, charakterystyczny głos pozostanie na długo w naszej pamięci.
Kaja Łapińska i Anna Michalak

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>