O pewnej nocy roku 1863

Lech Pietrzak
O pewnej nocy roku 1863
Powstańcy zdobywają Kazimierz. Drzeworyt Victora Ma Deroya i E. Roevensa, opublikowany w paryskim czasopiśmie "Le Monde Illustre"

W roku pańskim 1863 przez Kazimierz przewaliły się moce ziemskie i niebieskie.
Zza Wisły, gdzieś od Oblas i Janowca, przedarł się nocą oddział powstańczej jazdy. Konie szły wpław, znoszone prądem, bo ulewne deszcze wypchnęły rzekę z brzegów, tak że poniektórzy jeźdźcy gramolili się na suchy ląd aż pod Bochotnicą.
Zmoczeni, szczękając zębami z zimna, cwałowali do miasta, gdzie poszły już w ruch klingi przy wyważaniu drzwi do oberży „Pod św. Krzysztofem". W tym samym czasie pod trzema mosiężnymi talerzami własnej razury w kamienicy Gdańskiej trząsł się z zimna i ze strachu wywleczony z piernatów felczer Nuchim barszcz. Kilku spieszonych jezdnych pognało go pod pistoletami do przewozu, tam zaś Chaim Przewoźnik spychał już na wodę płaskodenną łódkę, klnąc po polsku i modląc się po żydowsku.
W śpiącym mieście powstał tumult. Powstańcy przewalali się od kamienicy do kamienicy, żądając burmistrza, furażu i prowiantu. Drzwi do oberży pękły pod ciosami szabel i naciskiem barków rozeźlonych powstańców. Na rynek zaczęły wylatywać szynki, kiełbasy, salcesony w świńskich pęcherzach, półgęski i pieczone prosiaczki, wyturlało się kilka beczułek okowity.
Oberżysta, pan Onufry Frankowski, obudzony rumorem, wyszedł przed oberżę podtrzymując opadające ineksprymable i liczył w myślach straty, jakie ponosił dla ojczyzny. Straty miały mu pokryć kwity Rządu Narodowego, wręczone przez oficera proszącego o zrozumienie dla wygłodniałego oddziału.
Żydzi zatarasowali wejścia do sklepów i skubiąc brody modlili się albo rzucali straszliwe klątwy, bo nad ich majątkiem martwym i żywym, nad wszystkim towarem - a co najgorsze - nad żonami, córkami i siostrami zawisła groźba sądnego dnia. Albowiem w pamięci Żydów pozostał krwawy pogrom dokonany przez bandę grasantów w czasie szwedzkiego najazdu, kiedy zasieczono pięćdziesięciu dwóch wyznawców Jahwe, w tym kobiety i dzieci. Od tamtego strasznego dnia minęło dwa i pół wieku, ale co roku w wielkiej synagodze przy ulicy Lubelskiej kantor śpiewał chorał, a starszy gminy odczytywał nazwiska zabitych.
Kościelny Kozunio leciał do fary dzwonić na trwogę, ale zanim zdążył pociągnąć za sznur, czyjaś garść chwyciła go za kołnierz i usłyszał głos własnego plebana, księdza Florisa:
- Ino pociągniesz, a obwieszę cię na tym samym sznurze! Będziesz dyndał i dzwonił, ale nie dzwonem! Moskali chcesz ściągnąć?
Kaźmierscy obywatele, narzuciwszy na siebie byle co, wychylali ukradkiem zbielałe twarze przed framugami okien, nie wiedząc - wyjść nie wyjść? Ich niewiasty wznosiły ręce i polecały opiece niebios swoje łona ciepłe od pierzyn i mężowskiego uścisku. Nie wszystkie. Te, którym los poskąpił gorących mężów, radowały się w skrytości zjazdem tylu żołnierzy i rzeczami mogącymi z tego wyniknąć.
Nadzieje ich były płonne. Ten żołnierz już nie szukał kobiet. Przebiwszy się przez okrążenie, głodny i nie śpiący kilka nocy, pragnął jedynie kawałka suchego miejsca, aby położyć się i zasnąć.
Jakoż w podcieniach rynku, a to i prosto na bruku, poszarzało od świtek i czamar powstańców, którzy legli, gdzie się dało. A ci buszujący po składach rychło stracili animusz i nie jeden z niedopitą kwartą osuwał się na ziemię i kładł skołatana głowę na kulbace albo wprost na kamieniu. Po godzinie na rynku parskały tylko rozkulbaczone konie i raz po raz zadzwoniła podkowa.
Nazajutrz starsi kahału wręczyli dowódcy oddziału powstańców, panu Leonowi Frankowskiemu, krewnemu oberżysty, pana Onufrego, sto barankowych półkożuszków i sto par palonych butów.
Stosowny kwit Rządu Narodowego zanieśli do wielkiej synagogi, gdzie przeleżał do dnia, w którym nastał taki pogrom, że z Kaźmierza, i nie tylko z Kaźmierza, nie uszła ani jedna żydowska noga.

[w]: L. Pietrzak Prawdy i nieprawdy czyli kazimierskie fakty i legendy

*****

Powstanie Styczniowe w Kazimierzu Dolnym:
147. rocznica wybuchu
Powstania Styczniowego 1863 roku
Noc z 22 na 23 stycznia 1863 roku została wyznaczona na termin wybuchu antycarskiego, zbrojnego powstania narodowego.
Dowództwo w Lubelskiem objął Leon Frankowski (1843-1863). Utworzono okręg kazimierski obejmujący także Puławy z Instytutem Politechnicznym i Rolniczo - Leśnym, z którego do Powstania przystąpiło 400 studentów. Na czele zgrupowania kazimierskiego stanął Antoni Zdanowicz, były oficer Armii Carskiej, burmistrz Markuszowa.
Od 22/23 stycznia Kazimierz był centralnym punktem dowodzenia w województwie Lubelskim i głównym miejscem koncentracji powstańców. Ich stan liczebny wynosił około 700, kawaleria liczyła 50 koni. Głównym organizatorem wojskowym był komisarz Leon Frankowski. Wobec braku uzbrojenia i zbliżania się kolumny wojska rosyjskiego część powstańców przeprawiła się promem przez Wisłę. Pozostali, po schronieniu się w lasach koło Polanówki, przeprawili się 2 lutego i rozłożyli obozem w pobliżu Solca. Następnie przemaszerowali do Lipska, Krępy, Tarłowa, Ożarowa, Zawichostu, Sandomierza, Słupczy.
8 lutego pod Słupczą i Dwikozami powstańcy zostali rozbici przez Rosjan, tracąc stu zabitych (straty Rosjan - 3 rannych). Leon Frankowski, ciężko ranny, wzięty do niewoli, został powieszony 16 czerwca 1863 roku w Lublinie.
Z dokumentów znamy nazwiska powstańców z Kazimierza.
Złapani przez Rosjan w lutym 1863:
Franciszek Bulzacki
Jan Małczak
Kasper Mazurek
Andrzej Ulanowski.
Z grudnia 1865 pochodzi lista powstańców, którzy powrócili do kazimierza i tu pozostawali pod nadzorem policyjnym:
Józef Broniewicz, lat 56, szlachcic
Paweł Gil, lat 45, wyrobnik
Andrzej Głowacki, lat 18, uczeń stolarza
Bartłomiej Gurski, lat 28, wyrobnik
Wojciech Kowalski, lat 45, wyrobnik
Wincenty Monasterski, lat 30, szlachcic
Stanisław Ulidowski, lat 21, kucharz
Na liście wychodźców politycznych z 1867 roku figurują:
Mikołaj Chrzaszczewski
Paweł Cyput
Konstanty Dłużniewski
Karol Górecki
Jakub Jaworski
Aleksander Kobierski
Łukasz Lipczyński
Antoni Matuszewski
Ignacy Mokijewski
Szczepan Skalski
Aleksander Zdanowicz.
Dziennik Personalny Ministerstwa Spraw Wojskowych (1921) wymienia siedmiu żyjących powstańców rodem z Kazimierza Dolnego:
Ignacy Bulzacki
Józef Dławichowski
Antoni Gałąska
Tomasz Górecki
Ignacy Maciejewski
Andrzej Myszkiewicz
Jan Nepomucen Pomorski
Leon Przanowski
W Powstaniu uczestniczył administrator parafii kazimierskiej, ks. Mateusz Serwiński (1816-1890), zesłany następniedo Tobolska na Syberii. Do Powstania przystąpili także Reformaci z kazimierskiego klasztoru:
o. Leon Głowacki - kapelan zgrupowania kazimierskiego,
o. Roch Jaśkiewicz - gwardian,
o. jakub Burzyński
br. Symeon Czerniakowski - furtian (zginął pod Słupczą 8 lutego 1863)
o. Bonawentura Czerniawski (powieszony 12 grudnia 1863).
Brak danych o innych poległych w Powstaniu kazimierzakach. Być może należy do nich Jan Wawrzyniec Grasiński lat 31, woźny Sądu Pokoju w Kazimierzu, zmarły w Męcmierzu 1 lutego 1863. Według tradycji rodzinnej pod Słupczą zginął Stanisław Kobiałka.
W Kazimierzu zmarli i tu zostali pochowani wygnańcy 1863 roku:
Antoni Radwan - Okuszko rodem z Guberni Witebskiej
Michał Krzesiński rodem z Warszawy.
25 lutego 1917 roku na starym cmentarzu pod zamkiem odbyła się uroczystość poświęcenia płyty pamiątkowej powstańców 1863 roku.
24 stycznia 1999 w farze została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa powstańców 1863 roku z Kazimierza Dolnego. ( Tablicę i portret Adama Chmielowskiego, dar rodziny Parfianowiczów z Puław namalował Justyn Parfianowicz 1999).
Wydarzenia roku 1863 w okręgu powstańczym kazimierskim i drogę powstańców ze Zgrupowania Kazimierskiego omówił Wiesław Gryz (Studia Puławskie 1987).
Kazimierzan, uczestników Powstania, wydobył ze źródeł archiwalnych Kazimierz Parfianowicz („Nasze sprawy", Puławy 1967, „Szkicownik Puławski" 1972).
Kazimierskich Reformatów - powstańców wymienił w swojej książce (1984) o. Albin Sroka.

oprac. Akcja Katolicka Parafii Kazimierz Dolny

 


Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>