Malowany ptak

Rynek, niedziela 14 sierpnia 2010r.

Wystawienie własnej interpretacji „Malowanego ptaka" przez tę akurat grupę ma przejmującą moc. Nie jest to scenariusz na podstawie książki, a „spektakl inspirowany absurdalną historią wziętą z powieści Jerzego Kosińskiego. Utkany z wiecznej potrzeby doświadczania przez teatr i w teatrze rzeczywistej obecności w życiu - ludzi, którzy jak malowane ptaki Lecha - bohatera z Kosińskiego lecą na spotkanie widza przypadkowego... Niby - aktorzy. Niby- ludzie. Niby - ptaki. Poszukiwacze tożsamości i miejsca swojego w życiu , tańcu . W tangu..." Tak opisują istotę przedstawienia jego twórcy na stronie www.teatroterapia.lublin.pl.
Ja zobaczyłam na rynku coś poza tym, coś szczególnego. Ludzi, o innych twarzach, o innych oczach, skupionych na obcowaniu z inną rzeczywistością. Ludzi z tamtej rzeczywistości? GRALI tak, że przekonali mnie o tym, że w TEJ właśnie chwili są w innej rzeczywistości.
Bałam się, że takie przedstawienie ma być może wpisany w scenariusz specjalny odbiór publiczności - odbiór patrzenia na „innych". Bałam się na próżno. Zobaczyłam innych tylko dlatego, że chcieli mi „innych" pokazać, oni „innych" zagrali. To aktorzy, a każdy aktor gra kogoś innego, nic w tym dziwnego. Na koniec, gdy założyli białe pancerze na torsy, naszło mnie przypuszczenie, że może to normalni aktorzy z ponadnormalnym wyzwaniem. A może po prostu znakomicie zagrali siebie? Czy maska to dla nich zbyt mało? Maskę nosimy wszyscy, codziennie. A im potrzebny jest pancerz? Z czarnym podpisem, żeby ci inni, tzw. „normali" nie mieli wątpliwości? „(nie)normalny artysta". Tyle, jeśli chodzi o to, że spektakl wystawiali ludzie z normalną chorobą.
Przede wszystkim bowiem było to świetnie zagrane, skupione przedstawienie, dopieszczone, staranne i klarowne. Zagrane zupełnie wyjątkowo przez wyjątkowość ruchów i oczu. Normalnie, artystyczne
i normalnie piękne przedstawienie. Jeśli ponadnormalne, to dlatego, że bardzo ciekawe, niebanalne i dające do myślenia.
Zobaczyłam coś innego? Sztuka jest w ogóle inna i artyści są w ogóle inni. Boży ludzie. Zobaczyłam dobrą sztukę.
bg

Inscenizacja, reżyseria i scenografia - Maria Pietrusza Budzyńska
Choreografia - Krzysztof Kozek
Maski - Iwona Malinowska
Kostiumy - Maria Pietrusza Budzyńska i Lila Sokołowska
Opracowanie muzyczne - Dominik Samborski
Realizacja Światła - Bartosz Palij
Obsługa spektaklu - Jolanta Grabowska, Urszula Golejewska,
Zofia Radomska, Aleksander Ciota, Marcin Pietrusza, Jan Puch,
Zbigniew Wróblewski

Wykonawcy - aktorzy Teatroterapii:
Tomasz Chamera, Michał Dziedzic, Mariola Fus ,Norbert Góźdź, Izabela Grot, Mikołaj Jarosz, Artur Jesionek, Karolina Kęcka, Agnieszka Kmieć, Marta Kulesza, Mariusz Mška, Dominika Mendel, Anna Mikusz, Agnieszka Misiura, Ernest Pilipczuk, Sylwester Sławacki, Anna Siwko, Damian Sikora, Sylwia Styżaj, Strumpf Andrzej,
Arthur Tarnasiewicz - Heldut, Bożena Ufniarz, Iwona Wróblewska, Agnieszka Zarzycka, Aleksandra Ziemba.
www.teatroterapia.lublin.pl


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


fot. marek wojtczak

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>