M. Szczepkowska Opowiastka cz. 4

czytaj poprzednie odcinki
Torba ozdobiona pękiem czerwonych wstążek jak magnes przyciągała wzrok Kółeczka. Kiedy znalazła się prawie na wyciągnięcie ręki Mama potknęła się o rzucony na podłogę sweter i z okrzykiem przerażenia szczęśliwie wylądowała na tapczanie. Widać było, że w ostatniej chwili powstrzymała się od właściwego w takich momentach komentarza. Granatowa kurtka z mnóstwem kieszeni i dwoma przeciwbieżnymi zamkami - obiekt jego ostatnich westchnień - leżała teraz przed nim, zapraszając „włóż mnie". Pi podchodziła powoli, patrząc pod nogi. Z kolorowej torebki wprost na otwarte dłonie brata wytrząsnęła własnoręcznie uszyta portmonetkę, wewnątrz której grzechotało parę monet. „Na szczęście" wyjaśniła krótko. Na widok Wielkiej Encyklopedii Zwierząt, uroczyście wręczonej przez zakłopotanego ojca z głębi Kółeczka wydobyło się cos pośredniego pomiędzy piskiem nadeptanego na ogon kota a bojowym okrzykiem Apacza. Po tym wybuchu radości w pokoju zapanowało krępujące milczenie. Zaniepokojony rozejrzał się dookoła, aż napotkał zmieszane spojrzenie Babci. Puszyste, siwe włosy tworzące fryzurę zbliżoną do „afro" tworzyły wokół głowy srebrzysta aureolę. Dwoje ciemnych, skupionych oczu zdawało się pytać „czy dobrze robię". Po chwili spojrzenie złagodniało i staruszka zrobiła krok w stronę okna odsłaniając biurko. Na blacie obok komputera i szklanki nie dopitej wieczorem herbaty stał sporych rozmiarów słój. Fioletowa naklejka obwieszczała wszem i wobec - powidła śliwkowe. Wewnątrz coś poruszało się gwałtownie rozsyłając po pokoju migotliwe błyski. Nie zważając na swoją kompletną nagość, Kółeczko wyskoczył z łóżka i pochylony do przodu zaczął skradać się w stronę biurka. Na dnie naczynia leżała jaszczurka, albo coś bardzo do niej podobnego. Wielkością nie różniła się od zwinek zwykle wylegujących się na kamiennym tarasie domu pana Romba. Kiedy przybliżył do słoika nos aby dokładnie obejrzeć niezwykły prezent, wnętrze wypełniło się mleczną lekko opalizującą mgłą wewnątrz której pełgał pomarańczowy płomyczek, a przez dziurki w zakrętce zaczęły wypełzać małe obłoczki dymu pachnące rozgrzanym metalem. Kółeczko parę razy otworzył i zamknął buzię, co przyprawiło małą Pi o paroksyzm śmiechu. W końcu nie zadane pytanie wydobyło się na zewnątrz:
- Czy on jest mój?
- Jeszcze nie - powiedziała z uśmiechem Babcia - ale może być, o ile zechcecie tego obaj. Musisz go tylko napoić własną krwią.
Skóra Kółeczka pokryła się gęsią skórką. Przypomniał sobie pewien rysunek z encyklopedii gdzie długozęby wampir wpijał się w szyję śpiącej kobiety. Babcia jakby rozumiejąc jego obawy odpięła od wysokiego kołnierzyka broszkę w kształcie nietoperza i lekko odginając szpilkę powiedziała:
- Ukłujesz się w palec, palec włożysz do słoika i poczekamy, co się będzie działo. To nie boli - dodała. Faktycznie nie bolało.

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>