Kamieniołomy - Jerzy Kuna

Jerzy Kuna

Kamieniołomy w Kazimierzu Dolnym

Postrzępiona skalna ściana, a na dole wąskotorowa kolejka dowożąca wydobyty wapienny kamień do Rampy, skąd sypano ładunek na barki, holowane później w dół lub w górę Wisły, a przy torach kolejki ostrzegawcze tablice: „Strzeż się pociągu!".
To był mój pierwszy i niezapomniany widok z dzieciństwa, dokąd w niedzielne, letnie popołudnia spacerowaliśmy całą Rodziną, a kilka lat później podejmowałem już samodzielne chłopięce „wyprawy w daleki świat" - w miejsce, które mnie nieodparcie przyciągało w upalne, wakacyjne dni. Zapach sosnowego lasu, rozgrzanego kamienia, ziół i dzikiej róży.
Oślepiająco biała, kamienna ściana, poprzetykana zielenią dzikich krzewów.
Inspiracja dla artystów: malarzy, fotografików i miłośników historii naturalnej - zbieraczy kamieni i skamienielin pradawnych żyjątek sprzed milionów lat, gdy szumiało tu ciepłe morze...
Nasze zabawy z chłopięcych lat w sceny z oglądanych wtedy westernów, wożenie się wagonikami, gdzie pasażerów było tylko dwóch, a siłą napędową aż czterech chłopców. Spalinowej lokomotywy na szczęście nie udało się uruchomić - kabina zawsze była zamknięta na kłódkę.
Starsi koledzy pamiętali jeszcze parowóz. Jednak po zabawie zwrotnicami, gdy następnego dnia lokomotywa, zamiast prosto do Rampy skręciła w lewo i zaczęła wraz z całym składem jechać pod górę - sromotnie nas stamtąd wygnano. W latach 1980 - 1981 (?) zaprzestano eksploatacji kamieniołomów.
Miejsce opustoszało. Powróciły ptaki i drobna zwierzyna.
Kamieniołomy stały się miejscem ciszy i spokoju. Do czasu...
Czasem przyjeżdżały tu świeżo poślubione pary, niejednokrotnie kręcono sceny filmowe, próbowano organizować koncerty muzyki rockowej oraz inne hałaśliwe imprezy w miejscu, które powinno być objęte strefą ciszy.
Skalne urwisko zamieniło się w strome zbocza, gdzie zaglądają piesi turyści, lub też... niestety... już nie miłośnicy ciszy i spokoju, lecz fani motocykli i pojazdów terenowych. Ostatnio mówi się o propozycji sprzedaży Kamieniołomów prywatnym przedsiębiorcom, gdyż są... NIERENTOWNE!
Jeśli już miałoby do tego dojść, to najchętniej widziałbym tam skansen zamiast luksusowego hotelu lub jeśli już ktoś ma to kupić i użytkować, niech to zrobią Indianie [i nie mam tu na myśli przebierańców z Rynku], bo przynajmniej uszanują to unikalne przyrodniczo i klimatycznie MIEJSCE. Może na siebie zarobi...? No cóż! Czas mija - miejsce pozostaje.
PS.
- Oj Kuna, Kuna, ty niepoprawny marzycielu! Na jakim świecie ty żyjesz? - Sam już nie wiem...
Jerzy Kuna

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>