"Jądro ciemności"

Jak zwykle wybór Autorki „Niedzieli Literackiej" padł na książkę - fenomen.
Zaczęliśmy do tego, że Prof. Mitosek przytoczyła artykuł pewnego nigeryjskiego pisarza pt. „Conrad kolonialista", wg. którego opowiadanie jest wstrętne, rasistowskie i niebezpieczne. Niesie w sobie bowiem obrzydliwe treści skierowane przeciwko Afrykańczykom, napisane przy tym stylem znakomitym, któremu trudno się oprzeć. Tym samym - siła rażenia haseł jest wielka, a stereotyp się utrwala. Stereotyp „dzikiego nieludzkiego".
Wybałuszyłam oczy. Według mnie bowiem jest całkiem odwrotnie. Pomijam fakt, że opowiadanie niekoniecznie traktuje o Afryce, albo tylko o Afryce.
Prześmiewczą broń, szyderstwo i grobową kpinę kieruje autor przeciw najeźdźcom! Aż nad to tego przykładów. Nieadekwatni w każdym calu. Bezcelowi. „Mefistofelesi z papier - mache", Odgrywający „plugawą farsę". Ich działania inspiruje tylko prosta chciwość, nie znająca granic upodlenia. W ich działaniach jest „coś obłąkanego". Sama przyroda odpychała intruzów - itd. itd. Widok tubylców przynosił ulgę. I jeszcze odwrócenie się tyłem do stacji, spojrzenie w głąb nietkniętej ziemi przynosiło ulgę. Itd.
*
Trudności przebrnięcia przez „Jądro ciemności" jest co najmniej kilka. Przede wszystkim - niepokój wyzierający z każdego słowa. Przeżywanie tekstu wprowadza czytelnika w stan podenerwowania, nie irytacji, właśnie podenerwowania. Towarzyszy ono każdemu zdaniu. Na tym polega mistrzostwo prozy Conrada. Nie jest to bynajmniej lektura relaksacyjna.
*
Po drugie, gdyby chcieć notować złote myśli i celne stwierdzenia, trzeba by zapisywać co drugie zdanie. Tu nie ma słów mniej ważnych. Wszystko więc trzeba chłonąć przy użyciu najwyższego stopnia koncentracji. Zastanowić się.
*
Kolejna rzecz - narracja. Opisy, opisy, epizody niby bez znaczenia, wyrwy w opowieści, braki w relacji ze zdarzeń zadawać by się mogło - kluczowych. Zatem: gdzie tak naprawdę leży sens? Gdzie pierwsze, drugie dno opowieści? Odpowiedzią być może jest koncepcja wyartykułowana słowami Marlowa, wg. którego „sens jakiegoś epizodu nie tkwi w środku jak pestka, lecz otacza z zewnątrz opowieść, która tylko rzuca nań światło - jak blask oświetla opary.(..)
*
I wreszcie - interpretacje. Czy to o Afryce? Czy Afryka - ziemia nieznana - jest figurą? Może to o tym, że każdy ma w duszy swoje własne jądro ciemności? Swój własny tajemniczy zalążek, nieznany ląd, ryzyko szaleństwa?
Jeden mój przyjeciel powiedział, że „Jądro ciemności" jest jak Hamlet, można je grać zawsze. Zawsze aktualne.
Aktualne jak ciemne ludzkie sprawki? Jak to, że niedobrze jest wdzierać się w skostniałą, zapleśniałą strukturę, kiedy komuś zależy na tym, by ona właśnie była zbutwiała? Żeby nie zobaczyć, co grzyb toczy? Żeby nie odgrzybić? Brudnym sprawom mętna woda sprzyja.
W czasie dyskusji nieopatrznie mi się wypsnęło, że całe to opowiadanie ciągle przywodziło mi na myśl jedno skojarzenie. Może ja mam obsesję, ale zdaje mi się, że czytałam o Kazimierzu. Ktoś z sali zapytał, dlaczego. Nie odpowiedziałam. I teraz też nie odpowiem. Tylko, o, proszę, fragmencik Conrada: Przeczytajcie. A potem - kto z Was zapyta, DLACZEGO?
Na stacji „spiskowanie było równie nierealne jak wszystko - jak filantropijne pozory całego przedsiębiorstwa, jak gadanina tych ludzi, jak ich zarząd, jak udawanie, że się pracuje. Jedynym ich szczerym uczuciem było pragnienie, aby się dostać na handlową placówkę, gdzie by można dobrać się do kości słoniowej i zarabiać na prowizjach. Intrygowali i spotwarzali się, i nienawidzili wzajemnie tylko z tego powodu, ale w gruncie rzeczy nie umieli skutecznie nawet kiwnąć palcem."

 

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>