Jerzy Żurawski Uwagi dotyczące kazimierskiej szkoły

Sprawa szkoły jest obecnie w Kazimierzu problemem najważniejszym i najbardziej palącym, wymagającym najpilniej rozwiązania. Działania naszych władz nabierają tempa i realnych kształtów, choć nie są wolne od powstających wokół nich kontrowersji.
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy osobę kompetentną, będącą ogromnym autorytetem - byłego konserwatora zabytków, wieloletniego dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego, P. Jerzego Żurawskiego:
„Według moich obserwacji burmistrz Dunia postępuje niezwykle racjonalnie i demokratycznie. Świadczą o tym m.in. wszystkie jego konsultacje - z rodzicami, z nauczycielami, ze Społecznym Komitetem Odbudowy Szkoły. Zaprosił do siebie również Komisję Urbanistyczną - rozmawiał z nami, sądował naszą opinię na temat tego, czy pozostawić szkołę w jej dotychczasowym miejscu, czy raczej budować nowy obiekt na terenie między ul. Szkolną a ul. Kwaskowa Góra.
Oprócz tego dwukrotnie jeszcze zorganizował spotkania członków Komisji Urbanistycznej poszerzone o fachowców z Kazimierza oraz o osoby z Towarzystw: Opieki nad Zabytkami i Przyjaciół Kazimierza Dolnego, w których to Towarzystwach obecni są ludzie znający się na sprawach budowlano - architektoniczno - urbanistycznych. Po konsultacjach i na podstawie argumentów podjęta została decyzja o budowie nowej szkoły, na projekt której powinien zostać ogłoszony konkurs. Podczas jednego z zebrań Towarzystwo Opieki nad Zabytkami przedstawiło burmistrzowi propozycję składu komisji konkursowej, gdzie znajdują się nazwiska najwybitniejszych polskich architektów (przy czym, jeżeli któryś z nich zamierzałby przystąpić do konkursu, nie przyjmie oczywiście propozycji zasiadania w komisji).
Ostatnie ze spotkań - muszę powiedzieć - było bardzo owocne. Zaproszeni na nie zostali również Radni Rady Miejskiej, m. in. pan Kowalski, który próbował podnosić kwestię możliwości wyremontowania starej szkoły i kontynuowania w niej nauki, ale został on przygaszony, bowiem wszyscy obecni byli zdania, że trzeba jednak budować nową szkołę. W spotkaniu, o którym mowa, uczestniczył też Komisja Urbanistyczna w pełnym składzie oraz Prezes Zarządu Głównego SARP. Zaproszony został również specjalista rekomendowany przez Zarząd SARP-u do objęcia funkcji sekretarza planowanego konkursu. Funkcja ta jest funkcją istotną, jako że osoba taka ma np. obowiązek przygotowania regulaminu konkursu itp.

Posiedzenie, któremu przewodniczył burmistrz Dunia, zdominowane było przez sprawy dot. wspomnianego konkursu - ustalano m.in. jaki jego rodzaj powinien być ogłoszony. Podzielam zdanie tych, którzy uważają, że należy wybrać ten, gdzie nie jest się zobligowanym koniecznie do realizacji projektu, który wygra konkurs. Ustalono, że konkurs będzie ogłoszony nie przez SARP, lecz przez burmistrza Kazimierza Dolnego. Wszyscy się z tym zgodzili. SARP występować będzie w roli fachowego pomocnika, a nie organizatora konkursu. Mnie argumenty zebranych przekonały, uważam, że to słuszne rozwiązanie.

W czasie posiedzenia zabrałem głos na temat zgodności lokalizacji budynku szkoły z zapisem w tekście Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Wszyscy zebrani byli przekonani, że ten zapis, który jest obecnie - czyli UO (Usługi Oświaty) i US (Usługi Sportowe) - wystarczy. Miałem pewne wątpliwości, poprosiłem zatem, by spojrzeć do tekstu Planu, dlatego, że tekst dot. tego terenu jest istotniejszy aniżeli symbol wypisany na rysunku Planu. I rzeczywiście: przeczytaliśmy i przekonaliśmy się, że teren ten przeznaczony jest pod szkolne obiekty sportowe, co nie znaczy, że pod budynek szkoły. Poradziłem zatem, by zawczasu dokonać drobnej korekty natury formalnej w zapisie planu, aby nie natknąć się na komplikacje, kiedy przyjdzie już do uzyskania pozwolenia na budowę. Teraz jest czas na to, żeby dopełnić formalności.
Odniosłem się również do tego, że należy rozważyć, czy remont budynku starej szkoły - jego odbudowa i adaptacja - powinny być częścią inwestycji (budowy nowej szkoły) i czy nie warto zastanowić się nad umieszczeniem tam części funkcji tworząc kompleks. Czy może raczej rozdzielić zupełnie oba te zagadnienia, zbudować nową szkołą, zaś starą albo sprzedać, albo adaptować dla innych celów.

Kolejna kwestia: działki u zbiegu ul. Szkolnej i Kwaskowa Góra, które są przeznaczone pod budowę, to teren wprawdzie duży, wystarczający do tego, by mógł tam powstać obiekt spełniający dzisiejsze wymagania, obejmujący nie tylko sale lekcyjne i pomieszczenia administracyjne. Mają się tam również znajdować urządzenia sportowe z basenem. Nawet jeśli przyjmie się jakąś niezbyt rozbudowaną kategorię szkoły (a to zależy od prognozy demograficznej, od której trzeba by było zacząć), będzie to obiekt bardzo duży, a Kazimierz nie znosi wielkokubaturowych obiektów. W Kazimierzu zawsze największe były kościoły i - prawie równe im wielkością - spichlerze. Większych nie było. Wszelkie inne, te, które już zbudowano i te, które zamierza się zbudować, większe od kościołów i od spichlerzy, szkodzą urbanistyce i zabytkowemu układowi przestrzennemu, czyli charakterowi miasta. Tworzą nowe dominanty, a dominantami były tylko wymienione kościoły i spichlerze. Tymczasem, siłą rzeczy w tym przypadku musi powstać budynek duży, bo to jest konieczność. Musi też powstać w tym właśnie miejscu, bo nie ma innego terenu lepszego niż ten, którym dysponuje gmina i gdzie planuje się wznieść nową szkołę. Tylko dobrze byłoby nie stworzyć dominanty, a jeżeli już będzie to konieczne (bo potrzeby szkolnictwa ważniejsze są nawet od ochrony tamtej części układu urbanistycznego Kazimierza), to chodzi o to, żeby dominanta ta była zminimalizowana, nie mówiąc już o sposobie rozwiązania architektury. Wiele zależy tu od różnych tricków projektowych: czasem nawet duża kubatura wydaje się kubaturą niewielką, jeżeli architekt jest utalentowany i potrafi architekturę tak ukształtować, by robiła wrażenie mniejszej aniżeli jest w rzeczywistości.
Któryś z zebranych poruszył również temat dachów. Ja uważam i od dawna już tę kwestię podnoszę, że znajdujący się w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego zapis zobowiązujący do budowy dachów konkretnie o takich i takich kątach nachylenia jest zapisem niekorzystnym, dlatego, że dachy na obiektach o dużej kubaturze powiększają tę kubaturę, tworząc niepotrzebną dominantę. Jestem zdania, że w Kazimierzu (choć na pewno nie w rynku i nie w najbliższym otoczeniu śródmieścia) można dopuszczać budynki z płaskimi dachami. I ja jako laik (bo sam przecież nie projektuję) widziałbym tu raczej taką właśnie niską zabudowę - np. dwie kondygnacje bez dachu. To m.in. dlatego, że jeśli wybuduje się dach, to zawsze będzie istniała pokusa, żeby w poddaszu, na strychu, zrobić coś jeszcze, żeby nadać tej przestrzeni jakieś dodatkowe funkcje użytkowe, w związku z czym z dachu zaczynają sterczeć różne elementy jak chociażby lukarny.
Innym problemem są kominy, bo każde pomieszczenie trzeba będzie zwentylować. Może ich zatem powstać bardzo dużo, chyba, że zastosowane zostaną najnowocześniejsze urządzenia techniczne. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo tu przychodzi mi na myśl przykład Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, zaprojektowanej przez znakomitego architekta. Znajduje się na niej zielony ogród. Byłem tam kilkakrotnie i niestety stwierdzam, że kominów jest całe mnóstwo, a obiekt wzniesiono przecież współcześnie. Gdy mowa o pomysłach na kazimierską szkołę, pojawiają się głosy, że tu, nad stropem, można urządzić zieleń. Może to jest słuszne, tyle, że jeśli nad zielenią będą sterczały kominy...? Wszystko to wymaga niezwykle starannego wykończenia obiektu z technicznego punktu widzenia. Ponad to taka zieleń musi być pielęgnowana, co podnosi koszty eksploatacji. A była mowa o tym, że należy projektantom przystępującym do konkursu postawić takie warunki, żeby m.in. uwzględnione zostały możliwie niskie koszty utrzymania.

Wiadomo, że budynek musi być nowoczesny. I właśnie dlatego trzeba zrobić korektę w zapisie tekstu Planu dotyczącym tego terenu. Rzecz w tym, że ogólne warunki zawarte w MPZP zobowiązują do nawiązywania do tradycyjnych form architektonicznych. Tymczasem nie można robić eklektyzmu przy tak dużym obiekcie. Można nawiązywać do form tradycyjnych przy willach i małych domkach, natomiast przy tak wielkiej szkolnej kubaturze - ja sobie tego nie wyobrażam. Można do niektórych elementów wprowadzić drewno i kamień - opokę kazimierską, ale jednak mimo wszystko nie można tego traktować jako nawiązania do form tradycyjnej architektury, a tylko do tradycyjnie tu stosowanych materiałów.

Jeśli idzie o budynek szkoły przy ul. Szkolnej, to trzeba sobie zdać sprawę, że nie jest to dobra architektura, poza tym był on dwukrotnie rozbudowywany, przy czym skrzydło zachodnie stanowi najgorszą dominantę. Jeżeli byłby to tylko odsunięty od zbiegu ulic budynek w kształcie litery L, na który składałby się łącznik i część wschodnia, to może byłby on lepszy.... Jedno, najbardziej udane skrzydło wybudowane jest w tradycji tzw. neorenesansowej i neomanierystycznej, zgodnie z ówczesną modą. Pozostałe części to brzydkie, dominujące budynki. Gdyby podczas adaptacji tego zespołu - bo na coś przecież będzie on przeznaczony - gdyby wtedy dało się coś zmienić w taki sposób, żeby zmniejszyć oddziaływanie tego obiektu na cały zespół kazimierski, byłoby to dobre.
Rozpaczać nie ma nad czym, bo szkoła nie była wielkim dziełem architektury, nie była wpisana do rejestru zabytków i jest najgorszym chyba projektem Sicińskiego, człowieka skądinąd nadzwyczaj zasłużonego dla Kazimierza.

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>