J. Czerepińska Albrechtówka

Jej historia sprowadza się do tego, że wzgórze za kamieniołomami pokryte lasem serwitutowym mieszkańców Męćmierza wykupił od nich w 1914 r. inżynier Albrycht i rozparcelował na duże regularne działki, które rozsprzedał niewielkiej liczbie nabywców. Z powstałych tu willi na wyróżnienie zasługuje tzw. Klarnerówka projektu B. Żurkowskiego z 1928 r.. W centrum Albrechtówki stanął tez murowany eklektyczny dom samego Albrychta, a następnie rzeźbiarza S. Szukalskiego. Skupiło się wokół niego „Bractwo Rogatych" - już w samej nazwie zawierające młodzieńczy bunt przeciw wszelkim schematom i łatwiźnie w sztuce.
Inż. Jan Albrycht
Dom Jana Albrychta
foto: British Studies Web Pages

Heritage

***
Marta Korczewska z domu Paprocka

Opowiada historię posiadłości pradziadka

 

źródó:British Studies Web Pages

Heritage

 

Zacząć trzeba od tego, że nazwa wzgórza „Albrechtówka" pochodzi od nazwiska mojego pradziadka, Jana Albrychta, który kupił tę ziemię pod koniec XIX w. Wybudował na niej dom, używając kamienia wapiennego, wydobytego z kamieniołomu sąsiadującego ze wzgórzem.

 

Jak widać, ludzie przeinaczyli nazwisko pradziadka i teraz wzgórze zwą „Albrechtówką" przez „e" zamiast „y".

 

Pradziadek był inżynierem kolejnictwa, właścicielem kamieniołomu i cementowni w Puławach. Ludzie wciąż pamiętają jego zdolności i umiejętności zawodowe, a także wkład w życie społeczności.

 

Pradziadek wzniósł na wzgórzu dom dla swojej rodziny, dom o unikalnej architekturze - zbudowany z surowego kamienia wapiennego, dodającego mu osobliwego uroku. Niestety, po drugiej wojnie światowej popadł on w ruinę i nigdy nie został odbudowany.

 

Ruiny ciągle są i można je zobaczyć przy okazji przechadzki po Albrechtówce.

 

Jan Albrycht poślubił Marię Kaczanowską, z którą miał czworo dzieci. Ich córka Bronisława -to moja babcia. Wyszła ona za Henryka Paprockiego, lubelskiego architekta. Zmarła młodo, mając 42 lata i osierociwszy małe dzieci. Henryk był zdolnym i zaradnym człowiekiem; odziedziczywszy spadek po żonie, resztę wykupił od pozostałej rodziny.

 

Pamiętam z dzieciństwa gości przybywających zza Wisły, z janowieckiego zamku. Przyjeżdżali konno, by podziwiać urodę wzgórza, albo uczestniczyli w spotkaniach towarzyskich, organizowanych przez dziadków.

 

Po II wojnie światowej posiadłość przeszła na własność państwa. Drewniany dom gościnny, zbudowany przez dziadka obok domu rodzinnego, przekształcono w dom wypoczynkowy dla wykładowców uniwersyteckich. Jest nim do dziś. Kiedy wraz z rodziną przyjechałam na Albrechtówkę, zamieszkałam tam jako zwykły gość, gość taki sam jak inni. Ale nigdy nie zapomnę wspomnień z dzieciństwa i historii rodzinnej.

 

Jestem szczęśliwa, że wraz z mężem, noszącym jak dziadek imię Henryk i podobnie jak on będącym architektem w Lublinie, zbudowaliśmy dom na kawałku albrechtowskiego wzgórza, który udało się nam odzyskać. Rozciąga się stąd widok na Wisłę i janowiecki zamek.

 

Bardzo byśmy chcieli kultywować rodzinne tradycje i dawać gościnę wszystkim naszym przyjaciołom, zachwyconym wyjątkowym krajobrazem i interesującym się historią Kazimierza, Janowca i Męćmierza - wioski z malowniczym wiatrakiem na zboczu.
tłum.bg
[źrodło]: British Studies web Pages,
http://images.google.com/imgres?imgurl=http://elt.britcoun.org.pl/elt/GRAPHICS/Dsc01017.jpg&imgrefurl=http://elt.britcoun.org.pl/elt/r_korfam.htm&usg=__wv3W44SCupCqiXzbXLQtbA-vxR0=&h=480&w=640&sz=61&hl=pl&start=7&um=1&tbnid=dXgGAob7SUK9wM:&tbnh=103&tbnw=137&prev=/images%3Fq%3Dalbrecht%25C3%25B3wka%26hl%3Dpl%26rls%3Dcom.microsoft:pl:IE-SearchBox%26rlz%3D1I7GGLJ%26sa%3DN%26um%3D1

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>