Poema o Maćku Borkowicu cz. 2

(czytaj początek...)

Dni czterdzieści konał w mękach
Żywy trup dyszący w jękach...

Gdy wybiła już godzina
upomnieli się o syna
czarci, diabli i szatani -
pchnęli truchło do otchłani.

Nie dokonał on żywota
jak człek, co go broni cnota.

Żywcem w piekło był strącony
Na wiek wieków potępiony.

*
Każdy człowiek, co dostanie
śpiewne „wieczne spoczywanie",
leży ziemią utulony,
a w dzień Sądu - wybawiony.

Lecz nie Maćko - zła narzędzie.
Ten wiek wieków cierpieć będzie.

*
W noc, gdy księżyc w pełnię wschodzi -
Maćka straszny duch zawodzi.
A gdy księży wyjdzie z cienia -
echo niesie zawodzenia,
wycia, skowyt, jęk szalony,
gromki niczym bicie w dzwony.

Słychać ryki, w mur drapanie
I nieludzkie wprost sapanie,
szczęk kajdanów, głosu drżenie
i piekielne zawodzenie.

Duch żałośnie błaga tchnienia,
z mąk straszliwych wybawienia.

A gdy księżyc mgła przesłoni,
z gęstej, nocnej, czarnej toni
Sszept dobywa się z wrót piekła:
„mnie zgubiła złość zapiekłaaaaaaaa....!"

Kto to słyszy - nic nie pyta,
rwie się tylko stąd z kopyta,
cwałem mknie, zatkawszy uszy -
byle dalej od katuszy!

Każdy mądry zbacza z drogi
pragnąc obejść się bez trwogi,
zostać z dala od tej ścieżki,
gdzie człek pomny na swe grzeszki
w mig pokutę obiecuje
słysząc jak duch pohukuje.

*
Jeśli najdzie cię z wieczora,
iść przy baszcie chętka skora,
nieodzownie miej na względzie,
że być może duch przybędzie
i postraszy cię niemało,
bo cóż więcej mu zostało?...

Tak po śmierci, jak za życia
Czerpie siłę ze złym bycia.

*
Zapytacie o przyczynę,
czemu w Kazimierzu winę
Maćka karać król zamyślił?

Wszak to miasto kiedyś wyśnił
na siedzibę swej miłości
z Ester. Jednak wśród wrogości
ludu tu niegodziwego
musiał bronić jej od złego...

Nie zapomniał pan o krzykach
i kąśliwych ich językach.
Nie zapomniał ludzi małych,
o złem sercach skamieniałych.

Niechże z nimi ziemię dzieli
Maćko - brat ich po kądzieli.
Wszak ta sama zawiść pchała
(co jest jak zatruta strzała)
do serc jadem zatruwania,
do łez z oczu wytaczania.

Ich i jego - równie mściwych
łączył lżenia dar uczciwych.
Ten i tamci - swołocz sama -
na człowieczym rodzie plama.

Zawżdy matką strasznych ludzi
Jest nienawiść, co się trudzi,
by dosięgnąć kto szczęśliwy
i mu zadać cios zdradliwy.

*
Niech więc straszy ku przestrodze
Maćka ludzi duch przy drodze,
niech tę prawdę w nich wyzwoli:
nie czyń drugim - co cię boli.

*
Niechże ta opowieść przestrogą zostanie
Cóż przyjemniejszego niźli pouczanie?

bożena gałuszewska

*******************************************************

Tekst chroniony jest przez prawo autorskie.
Kopiowanie lub wykorzystywanie go w całości lub we fragmentach bez zgody autorki jest zabronione.

Wyszukiwarka

Aktualności

20.07.2013
W numerze 2 (2013r.) Zeszytów Literackich ukazało się bardzo interesujące opowiadanie Waldemara Siemińskiego pt. "Tam i z powrotem".
Przytaczając fragment, zachęcamy do przeczytania całości tekstu w Zeszytach.
01.07.2013
Zapraszamy do Kazimierskiego Ośrodka Kultury, Promocji i Turystyki - Biblioteki Publicznej na wystawę malarstwa Piotra Sujki: „Ulice Albanii".
Wernisaż odbędzie się 5 lipca 2013 r. o godz. 16.00 w siedzibie biblioteki.
29.06.2013

W naszym ogródku kawiarnianym Pod Bzem, ulokowanym w zaciszu, choć przy rynku...

<< <  Strona 2 z 131  > >>