Festiwal wyjątkowy

dr Beata Lisowska
filmoznawca, antropolog kultury, wykładowca akademicki,
pochodzi z Lublina (to niedaleko Kazimierza :).
Mieszka i pracuje w Łodzi.

*

Czy festiwal Dwa Brzegi jest festiwalem wyjątkowym? To źle postawione pytanie! Prawidłowo powinno brzmieć po gombrowiczowsku: dlaczego wyjątkowym jest?
Zapewne dla każdego z innego powodu. Spróbuję podać kilkach, najpierw tych obiektywnych.
Po pierwsze miejsce. Festiwal odbywa się w Kazimierzu Dolnym oraz - jak zgrabnie wskazuje na to nazwa festiwalu - także w innych miastach brzegów Wisły: w Janowcu (z ruinami zamku Firlejów) i Puławach (z zabytkami Czartoryskich). O wyjątkowości Kazimierza powiedziano już tak wiele, że banalnymi (ale przecież prawdziwymi!) zdają się epitety: magiczne, urokliwe, jedyne takie miasteczko. Warto sprawdzić czy to, co zdarza się w Kazimierzu jest magicznym i wyjątkowym.
Po drugie czas. Lato to czas osobny, czas kanikuły, wypoczynku, odskoczni od rutyny zjawisk codziennych. Zdaje się, że w lecie łatwiej o optymizm, kolory są intensywniejsze, zachody słońca bardziej urocze, miłości bardziej romantyczne. Lato sprzyja pozytywnym emocjom. Latem łatwiej o wzruszenia. Wierzę, że także artystyczne.
Po trzecie festiwal filmowy - jako wydarzenie artystyczne nie do przecenienia. Na takich spotkaniach mamy możliwość zobaczenia w ciągu kilku dni to, czego nie uda nam się często obejrzeć w ciągu roku. Lub przypomnieć sobie coś, co już kiedyś widzieliśmy. Wszystko w jednym miejscu, w skumulowanym, wyrwanym codzienności czasie. Wybór letnich festiwali w Polsce mamy - Lubuskie Lato Filmowe ma malowniczy Łagów, Festiwal Gwiazd - nadmorskie Międzyzdroje, Erę Nowe Horyzonty - wielkomiejski Wrocław, Lato Filmów - roztoczański Zwierzyniec. My postawmy na Kazimierz!
A dlaczego Festiwal Dwa Brzegi jest wyjątkowy dla mnie?
Przyznaję, będę jego gościem po raz pierwszy, choć Kazimierz kocham, bywam, odwiedzam, jestem z nim „na bieżąco". Ale nie ciągnęło mnie tu podczas festiwalu - środek lata, za ciepło, za gwarno, za tłoczno. Marudzenie mieszczucha. Bo tak naprawdę - będzie wyjątkowo. Co zatem tutaj się zdarzy? Na co ja czekam z niecierpliwością? Podam zatem teraz powody subiektywne.
Po pierwsze - z przyczyn „zawodowych", edukacyjnych, filmoznawczych - ale i z wielkiej potrzeby obcowania z kinem nieprzeciętnym - nie przeoczę retrospektywy twórczości Carla Theodora Dreyera i Lecha Majewskiego. Spotkanie tych dwóch reżyserów - to, zdawało by się spotkanie niemożliwe - bo to spotkanie klasyka kina skandynawskiego, rozpoczynającego swą twórczość w epoce kina niemego z klasykiem współczesnych sztuk wizualnych, który odważnie łączy w swej twórczości film, spektakl, widowisko, teatr, sztukę mediów. Co zatem może łączyć obu panów? Zapewne umiłowanie pięknego obrazu - dbałość o kompozycję, malowniczość, plastykę kadru. To kino zaskakująco nieoczywiste.
Po drugie - spotkania. I oczywiście - Stuhr. Jerzy Stuhr. Jego kreację w monodramie „Kontrabasista" oglądałam, lat temu kilka, gdy gościł w Tatrze Jaracza w Łodzi, z chęcią zobaczę raz jeszcze. Inicjatywa „Dwóch Brzegów" by wracać do wielkich kreacji wybitnych aktorów to pomysł bardzo ciekawy - możliwość dociekliwego obserwowania zmian w aktorze i aktorstwie, a jednocześnie konfrontacji z własnym odbiorem teatru - kiedyś i teraz. Zmienia się nie tylko aktor, zmienia się także widz.
Ciekawie zapowiada także się cykl spotkań w namiocie Empiku - to możliwość porozmawiania z bliska z artystami, pisarzami, muzykami, dziennikarzami, osobami ze świata filmu. Manuela Gretkowska, Hanna Bakuła, Ilona Łepkowska, Martyna Wojciechowska, Małgorzata Niezabitowska, Maria Sadowska, Maciej Maleńczuk, Jerzy Gruza, Krzysztof Globisz...
W końcu - prywatnie dla mnie powód jeden z najważniejszych - nowy film Abbasa Kiarostamiego. Dla przeciętnego odbiorcy nazwisko mało znane, twórca nie masowej widowni, nie znajdujący się w głównym nurcie kina popularnego. Dlaczego warto go poznać? Kiarostami należy dziś do najsłynniejszych reżyserów kinematografii Iranu. Jest artystą - fotografem i malarzem - oraz twórcą filmowym, który w sposób świadomy tworzy własną estetykę i filozofię kina. Jest autorem Manifestu kina niedokończonego, swoistej deklaracji, napisanej w stulecie istnienia sztuki filmowej, gdzie wskazuje na wartość dzieła filmowego oraz możliwe sposoby odbioru filmów. Idea „kina niedokończonego" to dla niego realizacja postulatu współtworzenia dzieła filmowego przez odbiorców. „Kiedy przedstawiamy filmową rzeczywistość poszczególnym widzom, każdy z nich tworzy swój własny świat w oparciu o bagaż swoich doświadczeń - mówi Kiarostami - Jako filmowiec polegam na tej twórczej zdolności widza; gdybym tego nie czynił i film, i publiczność uśmierciliby się wzajemnie Wierzę w kino, które daje więcej możliwości i czasu widzom, w kino niedokończone, które skompletować musi twórczy umysł odbiorcy". Zależy mu na tym, by nie było zbyt jednoznacznie, by każdy oglądający sam dopełniał opowiadaną historię, by nie był biernym. To wyraz wiary w emocjonalne możliwości widza, w chęć współodczuwania „nadziei, smutku i pasji", jakie według Kiarostamiego kino nam oferuje.
Jego najsłynniejszy film to zagadkowy, traktujący o samobójstwie Smak wiśni, ja zachwyciłam się dziełem Uniesie nas wiatr. To film niemalże etnograficzny, angażujący autentycznych mieszkańców terenu Kurdystanu, a jednocześnie uniwersalny, mówiący o przemijaniu, sensie życia i zagadce śmierci. Kiarostami daje w nim wyraz przekonaniu, iż należy doceniać chwilę, trwać pełniej w tym, co przynosi codzienność, afirmować życie.
Na festiwalu zobaczymy jego najnowszy film Copie conforme. Zapiski z Toskanii, który jest przedstawiany jako historia romansu, opowieść o przypadkowym spotkaniu kobiety i mężczyzny, fascynacji, uczuciu, poznawaniu. A metaforycznie jest pytaniem o autentyczność związku. Historia miłosna w wydaniu Kiarostamiego? Bardzo jej jestem ciekawa!

dr Beata Lisowska - filmoznawca, antropolog kultury, wykładowca akademicki, pochodzi z Lublina (to niedaleko Kazimierza :).
Mieszka i pracuje w Łodzi.
* źródło foto: http://www.mojeopinie.pl/img/zoom0/dwa_brzegi_kazimierz.jpg

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>