Mój Tata

Bożena Gałuszewska
Tata na studniówce
Był niezastąpionym i niedołącznym towarzyszem moich dziecięcych zabaw. Gotowałam mu potrawy z badyla i ziemi, doprawiałam piaskiem i tym specjałem go karmiłam. Dziś zdaje mi się niewiarygodne, że mógł coś podobnego zjeść, ale na pewno z przekonaniem udawał, bo byłam spokojna pewnością, że je ze smakiem. Przymusowo też chwalił te zupy przewracając z zachwytem oczami, że takie pyszne. Albo zabawa w przedszkole: Tata był zawsze Tomkiem W. (postać prawdziwa, mój przedszkolny kolega, chyba gagatek, skoro tata był właśnie nim, żeby się coś działo i żeby zabawa miała wartką, sensacyjną fabułę). Ja byłam tzw. „panią", a fabuła czasem sięgała granic napięcia i wytrzymałości taty, bowiem gdy Tomek bywał nieznośny, „pani" traciła cierpliwość i łapała za drewnianą linijkę, żeby podopiecznego doprowadzić do ładu („zrobić z nim porządek" jakby powiedział mój tata). Raz mama wpadła w ostatniej chwili i zabrała mi nożyczki. Tata przysypiał, a ja tym razem byłam panią fryzjerką. Mama zapytała, czy wyobrażamy sobie, jakby się wygłupił nazajutrz przed swoimi uczniami poważny „pan profesor" z grzywką obciętą przy skórze? Ja sobie prawdopodobnie wyobraziłam, tacie było wszystko jedno, bo spał.
w pokoju nauczycielskim
Często i fałszywie mi śpiewał, wymyślając głupawe teksty piosenek, zwykle odnoszące się do mnie. Ależ mnie to denerwowało! Nieraz do łez. Płakałam też ze złości, gdy zmyślał sobie w czasie czytania mi książek. Nie dziwię się, że był znudzony, parę z nich, całkiem grubych, znałam na pamięć i to tata i tylko tata musiał mi je czytać „w kółko Macieju" (jakby powiedział). Przynosił z zawodówki sterty rysunków technicznych do sprawdzenia. Oceniał, chłopaki w szkole poprawiali i potem tata znów je przynosił do domu. Wszystkie moje dziecięce malowanki miały na plecach rysunki techniczne z podpisem taty.
przed szkołą
Kiedy podrosłam i dawałam mu do czytania jakieś tam moje wypracowania albo inne pisaniny mówił: „no, ładnie". I tyle, ale zawsze czytał z nigdy nie udawaną ciekawością. To był właściwie jedyny recenzent, na którego zdaniu z całego serca i trwożliwie mi zależało. Recenzent najwyższej instancji. Gdyby przeczytał to, co teraz tu napisałam, powiedziałby „e tam, głupoty takie piszesz. Wzięłabyś się za coś poważnego!". Znając tatę, tak by właśnie powiedział. Wiem i chociaż ponad wszystko bym chciała, nie usłyszę tego gderania, które kiedyś paliło mnie żywym, łzawym ogniem. Tata zmarł 27 marca trzy lata temu.
"Boniuś" (jak mówił Tata)

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>