A.Melbechowska-Luty Daniel de Tramecourt

Aleksandra Melbechowska - Luty
Daniela de Tramecourta obrazy najnowsze

W lutym 2005 roku daniela de Tramecourta dotknęła poważna choroba - zapadł na udar z lewostronnym niedowładem ręki i nogi (na szczęście prawa strona pozostała sprawna). Otoczony najtroskliwszą opieka żony Elżbiety nie poddał się. Jeździ na wózku. Wiele czasu spędza w swojej pracowni i przy komputerze.
Dla Daniela sztuka była zawsze wyzwaniem, a obecnie nabrała dlań szczególnego znaczenia, stała się najistotniejszą motywacją, potrzebą, życiową koniecznością, co sprawia, że pracuje ze zdwojona energią, pasją, nasileniem egzystencjalnych i duchowych przeżyć. Poddaje transformacji wątki od dawna obecne w jego malarstwie, ale szuka też nowych tematów, rozwiązań warsztatowych i środków wyrazu. Z oczywistych względów dom stał się teraz środkiem jego universum. Zwykłe sprzęty, rzeczy, przedmioty, wśród których na co dzień przebywa, postrzega jako żywe, braterskie lub siostrzane istoty, nadaje im wymiar cudowności i przenosi ich „portrety" na papier lub płótno. Powrócił do „malarskiej roboty" z dalekiej podróży i niekiedy przeżywa takie momenty i stany, kiedy to - jak pisał kiedyś Leszek Kołakowski - „przedmiot i podmiot osiągają jedność i dają świadectwo życia". W ten sposób artysta utożsamia się z otoczeniem, dochodząc do mistycznego doświadczenia rzeczywistości.
Charakterystyczną cechą dzieł de Tramecourta jest splot, przenikanie się realnych motywów z elementami surrealizmu, fantazji i groteski. Odchodząc od tradycyjnej estetyki i potocznego pojęcia tego co „ładne", Daniel deformuje często kształty ludzi rzeczy, nadając im cechy bytów nierzeczywistych, zrodzonych z wyobraźni. Maluje skrzydlate istoty, ulatujące lub wirujące figury ludzi nie podlegających prawom grawitacji oraz tajemnicze postacie naznaczone piętnem jakiegoś dramatu, np.. zatopiony w gamie brązów zjawiskowy wizerunek kobiety siedzącej w nieokreślonej przestrzeni. Nawiązuje do sztuki dawnych mistrzów i tworzy przekorne parafrazy dzieł Velasqueza przedstawiającego portret infantki Małgorzaty. W cyklu obrazów poświęconych tej hiszpańskiej księżniczce pozbawia ją hieratycznej pozy, uwalnia od pozorów dworskiej etykiety, a obdarza przymiotami naturalności, cielesności, żartu, dowcipu, bo w końcu odziera z krynoliny i rozebraną sadza na łóżku dopisując niejako ciąg zwyczajnych zdarzeń z jej życia.
Inną serią płócien daniela są martwe natury, na których gromadzi „rekwizyty" ze swoich domowych zasobów: zastawy stołowej i wiktuałów. Maluje dzbanki, szklanki, karafki, butelki, puszki, owoce i bryłę rozkrojonej szynki. W sobie tylko wiadomy sposób wywołuje „cienie" tych rzeczy zanurzone w gamie szarości, ugrów, brązów, żółcieni, punktowane akcentami różów czy czerwieni, czasem obwiedzione wyrazistym konturem lub wzmocnione lśniącymi impastami. Wśród takich obrazów wyróżnia się ciemna martwa natura zamknięta czernią, ale pulsująca padającym z okna nocnym światłem - jasną plama „księżycowej" zieleni. Zajęty kontemplacją istnienia de Tramecourt głosi pochwałę codzienności dociera do tajemnicy trwania i przemijania, a konkretne zjawiska lokuje w obszarze realizmu magicznego (głównie przez zacieranie ich dosłowności). Z zamiłowaniem tworzy też - tak jak dawniej - nostalgiczne pejzaże: perspektywiczne obrazy imaginacyjnych lub zapamiętanych widoków przyrody, „opisując" je niekiedy rzędami pionowych i diagonalnie wyprowadzonych kresek.
Nową fascynacja Daniela jest grafika komputerowa. Można by sądzić, że komputer nie jest narzędziem właściwym dla pracy artystycznej, a jedynie maszyną przeznaczoną do (...) wizualnych sztuczek medialnych. Wszelako Daniel w nim właśnie odnalazł własne środki artystyczne, wybierając programy, które sobie podporządkował i włada nimi tak jak ołówkiem, piórem czy pędzlem. Wykonuje wiele grafik, które nie są pomocniczymi szkicami, lecz samoistnymi dziełami sztuki.
Rysuje kolorowe, „wymowne" głowy i rozwichrzone postacie, anioły zwiastujące jakieś nowiny i akty kobiece pomyślane jako Trzy gracje. Namalował też siebie na wózku. W 2007 roku stworzył graficzny cykl Zwierzęta mitologiczne, ustalając ich podstawowy zarys jako bazę, a następnie różnicując je kolorem i walorem, co pozwala na nieskończoną liczbę kombinacji.
W ostatnich dwóch latach Daniel de Tramecourt miał trzy indywidualne wystawy - jedną w Łodzi i dwie w Kazimierzu oraz uczestniczył w kilku zbiorowych ekspozycjach. Ma oddanych przyjaciół i licznych admiratorów, którzy podziwiają jego nieposkromioną wyobraźnię, fantazję, zdolność do odkrywania magicznej strony rzeczywistości, wprawność ręki i niezwykłą wrażliwość kolorystyczną, to wszystko,
co składa się na jego świetny, staromodny talent plastyczny. I nie tylko.
Bo Daniel ma przede wszystkim talent do życia.


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

16.05.2015
"1945. Wojna i pokój." - to tytuł najnowszej książki Magdaleny Grzebałkowskiej, znanej w Kazimierzu m.in. ze świetnego artykułu w GW, poświęconego losom naszych kamieniołomów.
28.07.2014
Błyskotliwe, dowcipne teksty (i pieprzne podteksty), zrozumiałe dla tych, którzy nie celebrują domniemanej „magii" Kazimierza, a po prostu biorą go i rozumieją takim, jakim jest.
Muzyka z przestrzeni pomiędzy parodią a pastiszem, doceniana przez posiadaczy poczucia humoru oraz osoby muzykalne, czułe na nuty wpadające w ucho.
Oprócz zespołowych wykonawców obecnych jest tu parę miejscowych głosów, czasem bardzo rozpoznawalnych.
Sprawdźcie!
24.04.2014
OUTDOOR PHOTOGRAPHY CAMP to oferta wakacyjna dla dzieci i młodzieży: kurs języka angielskiego z udziałem native speakerów.

Strona 1 z 131  > >>